"Klub Auta PRL dla dzieci PRL-u" - pod takim hasłem w Chicago został zorganizowany wyjątkowy piknik polskich samochodów z poprzedniej epoki, które znalazły się w USA.
W sumie na imprezie znalazło się ponad 40 pojazdów i każdy ma więcej niż 25 lat. Wśród nich jest jeden rodzynek z NRD, czyli Trabant.
Na pikniku obecna była m.in. milicyjna Nyska z której - to pomysł ściągnięty z krakowskiego rynku - można było kupić grilowane kiełbaski. Podczas imprezy, która także została zorganizowana z okazji przypadającego we wtorek Dnia Dziecka, przychodzili dorośli Polacy ze swoimi pociechami urodzonymi już w Stanach Zjednoczonych. To jedna z niewielu okazji, aby pokazać najmłodszym, jakimi markami wiele lat temu w Polsce poruszali się ich dziadkowie. Część z tych modeli trafiła do USA, została wyremontowana i ma się naprawdę świetnie.
- Ludzie zwracają na nie uwagę pomimo tego, że akurat w tym kraju chyba są wszystkie samochody świata. Wydaje mi się czasem, że auto które może kosztować 200-300 tysięcy dolarów lub więcej, nie robi takiego zamieszania jak nasz pospolity "maluszek", Syrenka czy duży Fiat. Ludzie zwracają na nie uwagę - mówi Paweł Gumularz, szef Auta Klubu PRL.
Polskie auta pochodzące z epoki PRL rejestrowane są jako moto zabytki. Zwolnione są wówczas z wymaganych w Chicago testów emisji spalin.
Na pikniku obecna była m.in. milicyjna Nyska z której - to pomysł ściągnięty z krakowskiego rynku - można było kupić grilowane kiełbaski. Podczas imprezy, która także została zorganizowana z okazji przypadającego we wtorek Dnia Dziecka, przychodzili dorośli Polacy ze swoimi pociechami urodzonymi już w Stanach Zjednoczonych. To jedna z niewielu okazji, aby pokazać najmłodszym, jakimi markami wiele lat temu w Polsce poruszali się ich dziadkowie. Część z tych modeli trafiła do USA, została wyremontowana i ma się naprawdę świetnie.
- Ludzie zwracają na nie uwagę pomimo tego, że akurat w tym kraju chyba są wszystkie samochody świata. Wydaje mi się czasem, że auto które może kosztować 200-300 tysięcy dolarów lub więcej, nie robi takiego zamieszania jak nasz pospolity "maluszek", Syrenka czy duży Fiat. Ludzie zwracają na nie uwagę - mówi Paweł Gumularz, szef Auta Klubu PRL.
Polskie auta pochodzące z epoki PRL rejestrowane są jako moto zabytki. Zwolnione są wówczas z wymaganych w Chicago testów emisji spalin.

Radio Szczecin