Brytyjczycy będą mogli przyjmować uchodźców w domach - ogłosił rząd w Londynie. To poluzowanie dotychczasowych reguł. Jak dotąd zielone światło dostawali ci Ukraińcy, których bliscy już mieszkają na Wyspach. Ale wizy dla naszych wschodnich sąsiadów nie znikną.
Szczegóły programu poznamy w poniedziałek, ale administracja Borisa Johnsona ogłosiła jego zarys. Będzie specjalna strona i linia telefoniczna, które ułatwią znajdowanie gospodarzy.
Dziennik Daily Telegraph pisze, że Brytyjczycy będą musieli zgodzić się, by gościć naszych sąsiadów minimalnie przez pół roku. Rząd chce, by w czasie pobytu Ukraińcy mieli prawo do pracy, zasiłków i korzystania ze służby zdrowia. Na początku jednak obowiązywałby roczny limit pobytu.
Administracja Borisa Johnsona od wielu dni odpiera krytykę ws. swojej polityki w kwestii uchodźców, jakoby drzwi dla Ukraińców nie były uchylone wystarczająco szeroko.
Tak uważa część organizacji pozarządowych, opozycji i niektórzy konserwatyści. - Apeluję, by premier zresetował naszą politykę i zdecydował się na bardziej ludzkie podejście - mówił w parlamencie poseł prawicy Julian Smith.
Nie wszyscy się zgadzają. Zdaniem posła Daniela Kawczyńskiego przyjmowanie większej liczby uchodźców byłoby "niemoralne". Konserwatywny polityk przekonuje, że uchodźcy powinni pozostać blisko swej ojczyzny, np. w Polsce i Rumunii, i tam dostawać od Brytyjczyków pomoc. Partia w jego okręgu odcięła się od tej wypowiedzi.
Premier Boris Johnson podkreśla cały czas, że Brytyjczycy są gościnni, ale ze względów bezpieczeństwa nie mogą zrezygnować z kontrolowania, kto przyjeżdża do kraju.
- Ludzie chcą być wielkoduszni, ale także ostrożni - stwierdził w rozmowie z telewizją Sky News. Dodał, że kontrole to konieczność, biorąc pod uwagę "stosunek, jaki ma do nas putinowski reżim". Lewicowa opozycja też nie chce jednak zniesienia kontroli, a jedynie ich przyśpieszenia i ułatwienia.
Dziennik Daily Telegraph pisze, że Brytyjczycy będą musieli zgodzić się, by gościć naszych sąsiadów minimalnie przez pół roku. Rząd chce, by w czasie pobytu Ukraińcy mieli prawo do pracy, zasiłków i korzystania ze służby zdrowia. Na początku jednak obowiązywałby roczny limit pobytu.
Administracja Borisa Johnsona od wielu dni odpiera krytykę ws. swojej polityki w kwestii uchodźców, jakoby drzwi dla Ukraińców nie były uchylone wystarczająco szeroko.
Tak uważa część organizacji pozarządowych, opozycji i niektórzy konserwatyści. - Apeluję, by premier zresetował naszą politykę i zdecydował się na bardziej ludzkie podejście - mówił w parlamencie poseł prawicy Julian Smith.
Nie wszyscy się zgadzają. Zdaniem posła Daniela Kawczyńskiego przyjmowanie większej liczby uchodźców byłoby "niemoralne". Konserwatywny polityk przekonuje, że uchodźcy powinni pozostać blisko swej ojczyzny, np. w Polsce i Rumunii, i tam dostawać od Brytyjczyków pomoc. Partia w jego okręgu odcięła się od tej wypowiedzi.
Premier Boris Johnson podkreśla cały czas, że Brytyjczycy są gościnni, ale ze względów bezpieczeństwa nie mogą zrezygnować z kontrolowania, kto przyjeżdża do kraju.
- Ludzie chcą być wielkoduszni, ale także ostrożni - stwierdził w rozmowie z telewizją Sky News. Dodał, że kontrole to konieczność, biorąc pod uwagę "stosunek, jaki ma do nas putinowski reżim". Lewicowa opozycja też nie chce jednak zniesienia kontroli, a jedynie ich przyśpieszenia i ułatwienia.

Radio Szczecin