W wileńskim muzeum MO zaprezentowany został film "Ponary. Odmiana przez przypadki". Jest to dokument w reżyserii Piotra Kucińskiego o zbiorowych egzekucjach dokonywanych przez okupantów niemieckich i ich litewskich kolaborantów w czasie II wojny światowej. Na miejsce mordów wybrano podwileńską miejscowość Ponary.
Celem filmu jest próba chronologicznego przedstawienia wydarzeń w Ponarach w latach 1941-1944. "W momencie, gdy zacząłem spotykać się z osobami, które zaprosiłem do filmu to okazało się, że nie bardzo potrafimy o tamtej zbrodni rozmawiać" - mówi Polskiemu Radiu reżyser Piotr Kuciński. "Kiedy wpadłem na to, że ta deklinacja może odmienić te Ponary symbolicznie i metaforycznie przez przypadki oraz pozwolić zacząć jakoś normalnie o tym rozmawiać" - dodaje reżyser filmu.
Punktem wyjścia do opowieści jest zestawienie kilku podobnych miejsc zbrodni, w których Niemcy przy pomocy lokalnej ludności przeprowadzali czystki narodowościowe. Kuciński przypomina, że sposób działania nazistów w wielu miejscach II RP był podobny, a procesy zachodzące podczas wydarzeń były niemal identyczne. Chodzi o sposób selekcji ofiar, logistykę, egzekucje i zacieranie śladów. Tak było w bydgoskim Fordonie, Mniszku niedaleko Grudziądza i Piaśnicy na Kaszubach. "Proces dochodzenia do tych egzekucji jest niemal identyczny. Niemcy w białych rękawiczkach przekonują ludność lokalną, aby za nich wykonała ten makabryczny plan. Tutaj też to tak działało" - dodaje Kuciński i przypomina, że w Ponarach wykonawcami egzekucji byli przede wszystkim członkowie litewskiej formacji kolaboracyjnej "Ypatingasis burys". Zabili oni kilkadziesiąt tysięcy Żydów i kilka tysięcy Polaków.
Punktem wyjścia do opowieści jest zestawienie kilku podobnych miejsc zbrodni, w których Niemcy przy pomocy lokalnej ludności przeprowadzali czystki narodowościowe. Kuciński przypomina, że sposób działania nazistów w wielu miejscach II RP był podobny, a procesy zachodzące podczas wydarzeń były niemal identyczne. Chodzi o sposób selekcji ofiar, logistykę, egzekucje i zacieranie śladów. Tak było w bydgoskim Fordonie, Mniszku niedaleko Grudziądza i Piaśnicy na Kaszubach. "Proces dochodzenia do tych egzekucji jest niemal identyczny. Niemcy w białych rękawiczkach przekonują ludność lokalną, aby za nich wykonała ten makabryczny plan. Tutaj też to tak działało" - dodaje Kuciński i przypomina, że w Ponarach wykonawcami egzekucji byli przede wszystkim członkowie litewskiej formacji kolaboracyjnej "Ypatingasis burys". Zabili oni kilkadziesiąt tysięcy Żydów i kilka tysięcy Polaków.

Radio Szczecin