Trzy lata więzienia grożą mężczyźnie za oszukiwanie na egzaminie na prawo jazdy w Słupsku.
45-latek przy pomocy wniesionego do sali sprzętu kontaktował się z osobą, która "pomagała" mu w udzielaniu odpowiedzi.
Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku, Zbigniew Sędzicki mówi, że to pierwszy taki przypadek w historii ośrodka. Dodał, że mężczyzna był bardzo profesjonalnie przygotowany.
- To był profesjonalny sprzęt i ktoś musiał się do tego przygotować. Była słuchawka, transmiter, telefon komórkowy, kamera ukryta, zakamuflowana w guziku. osoba, która zdawała egzamin, po jego przerwaniu, po przyjeździe policji, powiedziała, że chciała nagrać sobie ten egzamin, potem nauczyć się tego egzaminu i potem zdać. To jest niemożliwe, bo jest parę tysięcy pytań - podkreśla Sędzicki.
Egzaminatorka Joanna Calewska, która wykryła oszusta dodaje, że 45-latek zdawał egzamin teoretyczny na kategorię A. Jak mówi, jej uwagę zwróciły dźwięki dochodzące od strony mężczyzny.
- Zaczęłam wnikliwiej przyglądać się temu panu i w pewnym momencie usłyszałam dochodzące trzaski, szmery. Jak się okazało, ten pan miał na sumieniu to, że korzystał z niedozwolonych pomocy - mówi Calewska.
Sprawą 45-latka zajmuje się teraz policja.
Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku, Zbigniew Sędzicki mówi, że to pierwszy taki przypadek w historii ośrodka. Dodał, że mężczyzna był bardzo profesjonalnie przygotowany.
- To był profesjonalny sprzęt i ktoś musiał się do tego przygotować. Była słuchawka, transmiter, telefon komórkowy, kamera ukryta, zakamuflowana w guziku. osoba, która zdawała egzamin, po jego przerwaniu, po przyjeździe policji, powiedziała, że chciała nagrać sobie ten egzamin, potem nauczyć się tego egzaminu i potem zdać. To jest niemożliwe, bo jest parę tysięcy pytań - podkreśla Sędzicki.
Egzaminatorka Joanna Calewska, która wykryła oszusta dodaje, że 45-latek zdawał egzamin teoretyczny na kategorię A. Jak mówi, jej uwagę zwróciły dźwięki dochodzące od strony mężczyzny.
- Zaczęłam wnikliwiej przyglądać się temu panu i w pewnym momencie usłyszałam dochodzące trzaski, szmery. Jak się okazało, ten pan miał na sumieniu to, że korzystał z niedozwolonych pomocy - mówi Calewska.
Sprawą 45-latka zajmuje się teraz policja.

Radio Szczecin