Zła organizacja, błędne decyzje dowódców, brak koordynacji - według raportu z dochodzenia publicznego tak działały służby ratunkowe tuż po krwawym zamachu sprzed pięciu lat, podczas koncertu Ariany Grande w hali Manchester Arena.
"Kilka organizacji wyraźnie zawiodło, jeśli chodzi o wcześniejsze przygotowania i szkolenia na wypadek do takiego zdarzenia. A także jeśli chodzi o reakcję na atak" - stwierdził szef dochodzenia John Saunders.
Lista zarzutów jest długa. Według raportu brakowało koordynacji. Policjanci, strażacy i kierowcy karetek nie działali wspólnie. Na miejscu pojawiło się zbyt mało ratowników, a wysoko postawieni policjanci z manchesterskiej policji "na akcję żadnego wyraźnego wpływu". Greater Manchester Police ogłosiła najwyższy alarm dopiero w czterdzieści minut po tym, jak wybuchła bomba.
Co więcej, według autorów raportu, jedno życie mogło zostać ocalone. Oceniają oni, że obrażenia Johna Atkinsona pozwoliłyby mu przeżyć, gdyby tylko mógł liczyć na odpowiednią reakcję służb ratunkowych, której nie było.
W maju 2017 roku Salman Abedi - Brytyjczyk libijskiego pochodzenia - odpalił bombę domowej roboty. Tak zwane Państwo Islamskie nazwało go potem "bojownikiem kalifatu". Pozbawił życia między innymi ośmioletnią dziewczynkę. Połowa ofiar nie miała nawet dwudziestu lat. Na liście było też dwoje Polaków.
Lista zarzutów jest długa. Według raportu brakowało koordynacji. Policjanci, strażacy i kierowcy karetek nie działali wspólnie. Na miejscu pojawiło się zbyt mało ratowników, a wysoko postawieni policjanci z manchesterskiej policji "na akcję żadnego wyraźnego wpływu". Greater Manchester Police ogłosiła najwyższy alarm dopiero w czterdzieści minut po tym, jak wybuchła bomba.
Co więcej, według autorów raportu, jedno życie mogło zostać ocalone. Oceniają oni, że obrażenia Johna Atkinsona pozwoliłyby mu przeżyć, gdyby tylko mógł liczyć na odpowiednią reakcję służb ratunkowych, której nie było.
W maju 2017 roku Salman Abedi - Brytyjczyk libijskiego pochodzenia - odpalił bombę domowej roboty. Tak zwane Państwo Islamskie nazwało go potem "bojownikiem kalifatu". Pozbawił życia między innymi ośmioletnią dziewczynkę. Połowa ofiar nie miała nawet dwudziestu lat. Na liście było też dwoje Polaków.

Radio Szczecin