Na północnym zachodzie Serbii już od kilku dni poszukiwana jest czarna pantera. W akcję zaangażowane są służby państwowe.
To nie primaaprilisowy żart, ani informacja ze środka sezonu ogórkowego. Cały region serbskiej Wojwodiny poszukuje czarnej pantery, która miała być widziana na wolności w okolicach miasta Apatin. Powagi tej sytuacji dodaje fakt, że w poszukiwanie dzikiego kota zaangażowane są państwowe służby - przede wszystkim Inspektorat Ochrony Środowiska z kamera termowizyjną, a drona używa państwowa firma zajmująca się gospodarką wodną. Uśpić kota ma zoo w Paliciu, gdzie potem trafi.
Duży, czarny kot był widziany w kilku miejscowościach na północnym - zachodzie Serbii, jednemu ze świadków udało się nawet go nagrać telefonem komórkowym.
Jeśli pantera rzeczywiście istnieje to istnieją dwie teorie skąd miałaby się wziąć na wolności. Pierwsza z nich mówi, że jest ona panterą, która uciekła rok temu z ogrodu zoologicznego w oddalonym o 40 km od granicy z Serbią, węgierskim Kiskunhalas. Druga teoria mówi o ucieczce z czyjegoś domu. Jak mówią miejscowi myśliwi trzymanie dzikich zwierząt stało się ostatnio niezwykle modne w Serbii.
Duży, czarny kot był widziany w kilku miejscowościach na północnym - zachodzie Serbii, jednemu ze świadków udało się nawet go nagrać telefonem komórkowym.
Jeśli pantera rzeczywiście istnieje to istnieją dwie teorie skąd miałaby się wziąć na wolności. Pierwsza z nich mówi, że jest ona panterą, która uciekła rok temu z ogrodu zoologicznego w oddalonym o 40 km od granicy z Serbią, węgierskim Kiskunhalas. Druga teoria mówi o ucieczce z czyjegoś domu. Jak mówią miejscowi myśliwi trzymanie dzikich zwierząt stało się ostatnio niezwykle modne w Serbii.

Radio Szczecin