Do niemieckich mediów trafiły informacje, które ukazują skalę nepotyzmu w ministerstwie gospodarki i ochrony klimatu.
Jak piszą niemieccy komentatorzy, najbliższy współpracownik wicekanclerza Roberta Habecka miał faworyzować swoich krewnych w konkursach na wysokie stanowiska.
Na zarzut nepotyzmu naraził się też sekretarz stanu w resorcie gospodarki Patrick Graichen. Dzięki niemu "ciepłą posadę" w Niemieckiej Agencji Energii otrzymał niejaki Michael Schäfer, który był także świadkiem na jego ślubie. Jego brat z kolei objął niedawno intratne stanowisko we fryburskim Instytucie Ekologicznym, na którego konta rząd federalny przelewa regularnie milionowe dotacje.
Na celowniku mediów znalazła się też siostra Patricka Graichena, zasiadająca w zarządzie Niemieckiego Związku Ochrony Środowiska. Jej mąż należy zaś do grona zaufanych ministra gospodarki Roberta Habecka.
- Politycy Zielonych traktują ten resort niczym rodzinną kasę samoobsługową. Pławią się w bezkarności, w której obliczu dymisja to minimum przyzwoitości - ocenił wiceszef frakcji chadeków, Alexander Dobrindt.
Wtóruje mu bawarski dziennik "Münchner Merkur".
"Ktoś rozpostarł nad klanem Graichena polityczny parasol, pod którym mógł spokojnie pleść pajęczynę kolesiostwa" - czytamy.
Na zarzut nepotyzmu naraził się też sekretarz stanu w resorcie gospodarki Patrick Graichen. Dzięki niemu "ciepłą posadę" w Niemieckiej Agencji Energii otrzymał niejaki Michael Schäfer, który był także świadkiem na jego ślubie. Jego brat z kolei objął niedawno intratne stanowisko we fryburskim Instytucie Ekologicznym, na którego konta rząd federalny przelewa regularnie milionowe dotacje.
Na celowniku mediów znalazła się też siostra Patricka Graichena, zasiadająca w zarządzie Niemieckiego Związku Ochrony Środowiska. Jej mąż należy zaś do grona zaufanych ministra gospodarki Roberta Habecka.
- Politycy Zielonych traktują ten resort niczym rodzinną kasę samoobsługową. Pławią się w bezkarności, w której obliczu dymisja to minimum przyzwoitości - ocenił wiceszef frakcji chadeków, Alexander Dobrindt.
Wtóruje mu bawarski dziennik "Münchner Merkur".
"Ktoś rozpostarł nad klanem Graichena polityczny parasol, pod którym mógł spokojnie pleść pajęczynę kolesiostwa" - czytamy.

Radio Szczecin