Na ulice miast Iranu wracają patrole niesławnej policji obyczajowej. Władze chcą w ten sposób wymusić na kobietach posłuszeństwo wobec reżimu i zakrywanie włosów.
Jesienią ubiegłego roku funkcjonariusze policji obyczajowej w Teheranie zakatowali na śmierć 22-letnią dziewczynę. Mahsa Amini była na spacerze w centrum miasta i nie miała zakrytych włosów.
Gdy informacja o śmierci dziewczyny na komisariacie obiegła media, na ulice wyszły tysiące kobiet. Iranki zaczęły też pokazywać się publicznie z odkrytą głową w proteście przeciwko surowym nakazom władz duchownych i przeciwko brutalności służb.
Demonstracje, jakie wybuchały w kolejnych tygodniach, były największymi protestami od czasu, gdy 44 lata temu władzę w Iranie zdobyli ajatollahowie. Kilkaset osób straciło życie.
Protesty w zasadzie zniknęły już z ulic, ale wiele Iranek wciąż chodzi z odkrytymi włosami, co według ajatollahów jest niemoralne. Władze zdecydowały się przywrócić niesławne patrole policji obyczajowej, bo chcą zmusić Iranki do posłuszeństwa.
Decyzję o przywróceniu patroli potępiło wielu polityków opozycji.
Gdy informacja o śmierci dziewczyny na komisariacie obiegła media, na ulice wyszły tysiące kobiet. Iranki zaczęły też pokazywać się publicznie z odkrytą głową w proteście przeciwko surowym nakazom władz duchownych i przeciwko brutalności służb.
Demonstracje, jakie wybuchały w kolejnych tygodniach, były największymi protestami od czasu, gdy 44 lata temu władzę w Iranie zdobyli ajatollahowie. Kilkaset osób straciło życie.
Protesty w zasadzie zniknęły już z ulic, ale wiele Iranek wciąż chodzi z odkrytymi włosami, co według ajatollahów jest niemoralne. Władze zdecydowały się przywrócić niesławne patrole policji obyczajowej, bo chcą zmusić Iranki do posłuszeństwa.
Decyzję o przywróceniu patroli potępiło wielu polityków opozycji.

Radio Szczecin