Filmowy przemysł w Stanach Zjednoczonych sparaliżowany jest od maja. Wówczas strajk rozpoczęli scenarzyści związani z przemysłem hollywoodzkim. Kilka tygodni później dołączyli do niego aktorzy.
W ostatni wtorek studia filmowe i telewizyjne poprosiły o spotkanie z grupą scenarzystów w celu omówienia negocjacji, to pierwsza oznaka podjęcia działań w trwającym impasie. Obie strony oficjalnie spotkają się w piątek i zasiądą do negocjacyjnego stołu.
11,5 tysiąca scenarzystów reprezentowanych przez Writers Guild strajkuje od maja po zerwaniu negocjacji kontraktowych ze studiami filmowymi. Na razie studia filmowe rozmawiać będą tylko ze scenarzystami. Nie wiadomo w tej chwili, czy podobna propozycja została skierowana do przywódców związkowych dla hollywoodzkich aktorów, którzy protestują od 14 lipca.
Kwestie stojące za strajkiem obejmują stawki płac w obliczu inflacji, wykorzystanie mniejszych sztabów scenarzystów do krótszych sezonów programów telewizyjnych oraz kontrolę nad sztuczną inteligencją w procesie pisania scenariuszy.
Jak strajk wpływa na przemysł filmowy? Mówi znawca amerykańskiego kina krytyk filmowy z Chicago Zbigniew Banaś. Z punktu widzenia produkcji filmowych chyba nie będzie, przynajmniej na krótką metę żadnych odczuwalnych efektów tego strajku. Inaczej mają się rzeczy z serialami, te realizowane są na bieżąco. Wraz z początkiem jesiennego sezonu te braki beędą bardzo zauważalne - podkreśla Zbigniew Banaś.
11,5 tysiąca scenarzystów reprezentowanych przez Writers Guild strajkuje od maja po zerwaniu negocjacji kontraktowych ze studiami filmowymi. Na razie studia filmowe rozmawiać będą tylko ze scenarzystami. Nie wiadomo w tej chwili, czy podobna propozycja została skierowana do przywódców związkowych dla hollywoodzkich aktorów, którzy protestują od 14 lipca.
Kwestie stojące za strajkiem obejmują stawki płac w obliczu inflacji, wykorzystanie mniejszych sztabów scenarzystów do krótszych sezonów programów telewizyjnych oraz kontrolę nad sztuczną inteligencją w procesie pisania scenariuszy.
Jak strajk wpływa na przemysł filmowy? Mówi znawca amerykańskiego kina krytyk filmowy z Chicago Zbigniew Banaś. Z punktu widzenia produkcji filmowych chyba nie będzie, przynajmniej na krótką metę żadnych odczuwalnych efektów tego strajku. Inaczej mają się rzeczy z serialami, te realizowane są na bieżąco. Wraz z początkiem jesiennego sezonu te braki beędą bardzo zauważalne - podkreśla Zbigniew Banaś.

Radio Szczecin