8 września pierwsza rocznica śmierci Elżbiety II.
Rok temu na parę sekund historia się zatrzymała. Potem działa się na naszych oczach. W zacinającym deszczu tłumy ludzi zebrały się przed Buckingham Palace. Wśród rozmówców wyraźne było poczucie, że oto skończyło się coś ważnego.
- Od dawna wiedziałem, że to musi się stać, ale w głębi serca chyba nie wierzyłem, że się stanie. A teraz? Cóż, każdy musi wymyślić, jak będzie wyglądać przyszłość - mówi jeden z londyńczków.
- Dla monarchii to moment ogromnego przeistoczenia. Straciliśmy królową, która była z nami przez siedem dekad. Dotąd ona była jednym z punktów odniesienia dla sposobu, w jaki konstruowaliśmy naszą tożsamość. Zmuszeni zostaliśmy do wprowadzenia potężnych poprawek - mówi historyczka z Uniwersytetu w Winchester.
- Od dawna wiedziałem, że to musi się stać, ale w głębi serca chyba nie wierzyłem, że się stanie. A teraz? Cóż, każdy musi wymyślić, jak będzie wyglądać przyszłość - mówi jeden z londyńczków.
- Dla monarchii to moment ogromnego przeistoczenia. Straciliśmy królową, która była z nami przez siedem dekad. Dotąd ona była jednym z punktów odniesienia dla sposobu, w jaki konstruowaliśmy naszą tożsamość. Zmuszeni zostaliśmy do wprowadzenia potężnych poprawek - mówi historyczka z Uniwersytetu w Winchester.

Radio Szczecin
