Dziennik „Le Figaro” pisze, że większość uczestników zamieszek, które dotknęły w czerwcu Francję, to młodzież afrykańskiego i maghrebskiego pochodzenia.
Gazeta opiera się na raportach sporządzonych przez MSW, resort sprawiedliwości i policję. Ustalenia te przeczą wcześniejszym deklaracjom francuskich władz, które twierdziły, że nie ma związku między imigracją i zamieszkami.
Z raportu prefektury policji w Paryżu wynika, że większość uczestników zamieszek to osoby w wieku 18-24 lata. „Zdecydowana większość to osoby z francuskim obywatelstwem, ale imigranckiego pochodzenia - drugiego lub trzeciego pokolenia - wywodzące się z Maghrebu lub Afryki subsaharyjskiej” - pisze paryska policja.
W innych raportach cytowanych przez „Le Figaro”, sporządzonych przez Generale Inspekcje Administracji i Wymiaru Sprawiedliwości stwierdzono, że zamieszki nie były buntem przeciwko brutalności policji i nierównościom - wbrew temu, co sugerowały lewicowe media. Mniej niż jeden procent zatrzymanych wskazuje na motywacje polityczne lub ideologiczne, a większość tłumaczy swoje zachowanie „poszukiwaniem adrenaliny” i „oportunizmem”.
W oficjalnych raportach zauważono, że trwające przez 10 dni zamieszki miały bezprecedensową skalę, i że po raz pierwszy wybuchły nie tylko w dużych miastach, ale też na prowincji. W sumie dotknęły 70 departamentów Francji metropolitalnej i ponad 500 gmin. Od 27 czerwca do 7 lipca odnotowano ponad 58 tysięcy przestępstw z udziałem co najmniej 12 tysięcy osób. Ponad 4 tysięcy sprawców usłyszało zarzuty, a 60 procent oskarżonych trafiło do więzienia.
Z raportu prefektury policji w Paryżu wynika, że większość uczestników zamieszek to osoby w wieku 18-24 lata. „Zdecydowana większość to osoby z francuskim obywatelstwem, ale imigranckiego pochodzenia - drugiego lub trzeciego pokolenia - wywodzące się z Maghrebu lub Afryki subsaharyjskiej” - pisze paryska policja.
W innych raportach cytowanych przez „Le Figaro”, sporządzonych przez Generale Inspekcje Administracji i Wymiaru Sprawiedliwości stwierdzono, że zamieszki nie były buntem przeciwko brutalności policji i nierównościom - wbrew temu, co sugerowały lewicowe media. Mniej niż jeden procent zatrzymanych wskazuje na motywacje polityczne lub ideologiczne, a większość tłumaczy swoje zachowanie „poszukiwaniem adrenaliny” i „oportunizmem”.
W oficjalnych raportach zauważono, że trwające przez 10 dni zamieszki miały bezprecedensową skalę, i że po raz pierwszy wybuchły nie tylko w dużych miastach, ale też na prowincji. W sumie dotknęły 70 departamentów Francji metropolitalnej i ponad 500 gmin. Od 27 czerwca do 7 lipca odnotowano ponad 58 tysięcy przestępstw z udziałem co najmniej 12 tysięcy osób. Ponad 4 tysięcy sprawców usłyszało zarzuty, a 60 procent oskarżonych trafiło do więzienia.

Radio Szczecin