Bez przełomu zakończyło się spotkanie duńsko-amerykańskiej administracji w sprawie przyszłości Grenlandii. Wszystkie strony niezmiennie stoją przy swoich stanowiskach.
Do Waszyngtonu przybyli duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen oraz szefowa dyplomacji Grenlandii Vivian Motzfeldt. Spotkali się oni z wiceprezydentem J.D. Vancem oraz sekretarzem stanu Marco Rubio. Spotkanie trwało niespełna półtorej godziny, ale jego efekty nie są na razie znane. Przed rozmowami prezydent Donald Trump w mediach społecznościowych powtórzył, że "Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii". Argumentował, że kontrola nad największą wyspą świata jest kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego USA.
Przedstawiciele Grenlandii i Danii kategorycznie odrzucają te postulaty. Grenlandzki rząd przypomniał, że większość mieszkańców sprzeciwia się przyłączeniu do USA. Premier Jens-Frederik Nielsen wprost oświadczył, że "jeżeli trzeba wybierać między Stanami Zjednoczonymi a Danią, wybieramy Danię i NATO".
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin