Najpierw zarzut, potem areszt - sprawca wypadku, w którym w Krakowie zginęło małżeństwo, spędzi w izolacji najbliższe trzy miesiące.
Zdaniem prokuratury, mężczyzna umyślnie zlekceważył zasady bezpieczeństwa i tym samym doprowadził do tragedii. Jak wykazali biegli, 26-latek jechał z nadmierną prędkością, stracił panowanie nad samochodem, wjechał na chodnik i potrącił spacerujące małżeństwo. Wypadek przeżył jedynie ośmiomiesięczny syn pary.
Prokuratura - po postawieniu kierowcy zarzutu - wnioskowała o areszt, a sąd podzielił jej argumentację - mówi Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie.
- Jako uzasadnienie sąd podał obawę matactwa wynikającą z tego, że podejrzany zna niektórych świadków, a więc mógłby wpływać na składanie przez nich korzystnych dla niego zeznań, a także sąd wskazał na grożącą mu surową karę, która jest z kolei wynikiem okoliczności tej sprawy - mówi Czajka.
Podejrzanemu grozi do 8 lat więzienia.
Prokuratura - po postawieniu kierowcy zarzutu - wnioskowała o areszt, a sąd podzielił jej argumentację - mówi Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie.
- Jako uzasadnienie sąd podał obawę matactwa wynikającą z tego, że podejrzany zna niektórych świadków, a więc mógłby wpływać na składanie przez nich korzystnych dla niego zeznań, a także sąd wskazał na grożącą mu surową karę, która jest z kolei wynikiem okoliczności tej sprawy - mówi Czajka.
Podejrzanemu grozi do 8 lat więzienia.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin