Około dwóch tysięcy osób manifestowało przed ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie. Demonstranci domagali się wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz mordu na polskich oficerach w Katyniu.
Współzałożyciel Stowarzyszenia Katyń 2010 Andrzej Melak, którego brat zginął pod Smoleńskiem, mówił do zgromadzonych, że obecnemu rządowi nie zależy na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy z 10 kwietnia. Zaapelował do zebranych o wybranie innych władz podczas zbliżających się wyborów parlamentarnych. "Wtedy śledztwa podejmiemy na nowo, winnych tragedii postawimy przed sądem i będą ukarani" - powiedział Andrzej Melak.
Były działacz opozycji antykomunistycznej Andrzej Gwiazda wyraził przekonanie, że rosyjska polityka nie zmieniła się od czasów Związku Radzieckiego, o czym świadczy dzisiejszy incydent z zamianą pamiątkowej tablicy w Smoleńsku. "Związek Radziecki nie zginął, Związek Radziecki trwa. Są ludzie, którzy ten Związek tworzyli, są to spadkobiercy mordów katyńskich i ci ludzie dalej mają wpływy" - mówił Andrzej Gwiazda.
Uczestnicy manifestacji spalili kukłę przedstawiającą premiera Rosji Władimira Putina.
Organizatorem demonstracji była Akcja Alternatywna Naszość. Program manifestacji został poszerzony o protest - jak napisano w oświadczeniu - "przeciwko znieważeniu pamięci ofiar Smoleńska przez rosyjskie władze, które ukradły dzisiaj tablicę umieszczoną w Smoleńsku z inicjatywy Stowarzyszenia Katyn 2010". W oświadczeniu napisano, że "w efekcie, z miejsca pamięci zniknął fragment tekstu stwierdzający oczywistą prawdę, że ś. p. prezydent Lech Kaczyński oraz pozostali członkowie polskiej delegacji zginęli "w drodze na uroczystości upamiętnienia 70. rocznicy sowieckiej zbrodni ludobójstwa w Lesie Katyńskim dokonanej na jeńcach wojennych i oficerach Wojska Polskiego w 1940 roku".
Manifestacja zakończyła się o 19:30. Organizatorzy zaapelowali do zebranych, aby jutro przybyli na koncert ku czci ofiar smoleńskiej katastrofy, który rozpocznie się o16:30 na Placu Zamkowym.
Były działacz opozycji antykomunistycznej Andrzej Gwiazda wyraził przekonanie, że rosyjska polityka nie zmieniła się od czasów Związku Radzieckiego, o czym świadczy dzisiejszy incydent z zamianą pamiątkowej tablicy w Smoleńsku. "Związek Radziecki nie zginął, Związek Radziecki trwa. Są ludzie, którzy ten Związek tworzyli, są to spadkobiercy mordów katyńskich i ci ludzie dalej mają wpływy" - mówił Andrzej Gwiazda.
Uczestnicy manifestacji spalili kukłę przedstawiającą premiera Rosji Władimira Putina.
Organizatorem demonstracji była Akcja Alternatywna Naszość. Program manifestacji został poszerzony o protest - jak napisano w oświadczeniu - "przeciwko znieważeniu pamięci ofiar Smoleńska przez rosyjskie władze, które ukradły dzisiaj tablicę umieszczoną w Smoleńsku z inicjatywy Stowarzyszenia Katyn 2010". W oświadczeniu napisano, że "w efekcie, z miejsca pamięci zniknął fragment tekstu stwierdzający oczywistą prawdę, że ś. p. prezydent Lech Kaczyński oraz pozostali członkowie polskiej delegacji zginęli "w drodze na uroczystości upamiętnienia 70. rocznicy sowieckiej zbrodni ludobójstwa w Lesie Katyńskim dokonanej na jeńcach wojennych i oficerach Wojska Polskiego w 1940 roku".
Manifestacja zakończyła się o 19:30. Organizatorzy zaapelowali do zebranych, aby jutro przybyli na koncert ku czci ofiar smoleńskiej katastrofy, który rozpocznie się o16:30 na Placu Zamkowym.

Radio Szczecin