Ulga, duma i uczucie siły. Takie nastroje towarzyszą mieszkańcom USA dzień po zabiciu Osamy bin Ladena przez amerykańskie siły specjalne. Śmierć przywódcy al-Kaidy wyraźnie podniosła morale Amerykanów.
-Chyba żadna śmierć nie była tak świętowana od czasów śmierci Hitlera - powiedział mi jeden z mieszkańców Waszyngtonu, który w środku nocy paradował z amerykańską flaga niedaleko Białego Domu. Ci, którzy w USA świętują śmierć Osamy bin Ladena mówią o uldze, satysfakcji i siły.
Amerykanie gratulują Barackowi Obamie, który od początku był bezpośrednio zaangażowany w planowanie misji i wydał ostateczny rozkaz jej przeprowadzenia. Prezydenta USA pochwalił publicznie były wiceprezydent Dick Cheney, który wcześniej wielokrotnie krytykował Obamę za sposób prowadzenia wojny z terroryzmem.
-To jest Ameryka. My podejmujemy wyzwania. Nie poddajemy się i wykonujemy swoją robotę - tak podsumowała zabicie bin Lagena amerykańska sekretarz stany Hillary Clinton.
Niektórzy mieszkańcy USA mówią wprost, że w świat poszło wyraźne przesłanie, że z Ameryką nie warto zadzierać.
Amerykanie gratulują Barackowi Obamie, który od początku był bezpośrednio zaangażowany w planowanie misji i wydał ostateczny rozkaz jej przeprowadzenia. Prezydenta USA pochwalił publicznie były wiceprezydent Dick Cheney, który wcześniej wielokrotnie krytykował Obamę za sposób prowadzenia wojny z terroryzmem.
-To jest Ameryka. My podejmujemy wyzwania. Nie poddajemy się i wykonujemy swoją robotę - tak podsumowała zabicie bin Lagena amerykańska sekretarz stany Hillary Clinton.
Niektórzy mieszkańcy USA mówią wprost, że w świat poszło wyraźne przesłanie, że z Ameryką nie warto zadzierać.

Radio Szczecin