Trwa akcja ratownicza w kopalni "Krupiński" w Suszcu pod Pszczyną, gdzie wczoraj doszło do wypadku. 900 metrów pod ziemią zapalił się metan. Zginął ratownik górniczy, nie żyje też jeden z górników wydobytych na powierzchnię.
Na miejscu są pracownicy Wyższego Urzędu Górniczego i Państwowej Inspekcji Pracy. Główny Inspektor Pracy Tadeusz Zając powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że przyczyny wypadku zostaną bardzo dokładnie zbadane. Na razie nie wiadomo, czy i kto jest winien tragedii w kopalni "Krupiński" - podkreśla minister Zając. Wiadomo jedynie, że sięgając po węgiel coraz głębiej górnicy natrafiają na coraz trudniejsze warunki.
Tadeusz Zając podkreślił, że pracownik, który stwierdzi, że warunki pracy stwarzają zagrożenie dla jego życia i zdrowia, może powstrzymać się od wykonywania pracy. Z tego powodu nie grożą mu żadne konsekwencje. Takie są regulacje Kodeksu pracy. Minister zaapelował też zarówno do pracodawców, jak i do pracowników o rygorystyczne przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.
Tadeusz Zając podkreślił, że pracownik, który stwierdzi, że warunki pracy stwarzają zagrożenie dla jego życia i zdrowia, może powstrzymać się od wykonywania pracy. Z tego powodu nie grożą mu żadne konsekwencje. Takie są regulacje Kodeksu pracy. Minister zaapelował też zarówno do pracodawców, jak i do pracowników o rygorystyczne przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy.

Radio Szczecin