Wczoraj w kopalni doszło do zapłonu metanu. Wciąż nie można odnaleźć drugiego ratownika. 34-latek od ponad 17 godzin uznany jest za zaginionego.
- Ratownicy robią wszystko, co w ich mocy, ale wciąż nie mogą znaleźć swojego kolegi - powiedziała rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Katarzyna Jabłońska - Bajer.
Ratownicy pokonują trasę małymi odcinkami ponieważ nie można narażać życia. W rejonie wybuchu trzeba obniżyć temperaturę i poprawić widoczność. Mimo przeszukania kamerami całego rejonu, w którym doszło do zapalenia się metanu drugiego ratownika nie znaleziono. Ratownicy poszerzyli więc teren poszukiwań.
Pierwszego ratownika - martwego - udało się znaleźć dzięki kamerom na podczerwień. Miał 36 lat, osierocił troje dzieci.
W wyniku zapalenia się metanu prócz jednego ratownika, zginął także 27-letni górnik a 11-stu trafiło do śląskich szpitali.
Na razie jednak trudno mówić o przyczynach tragedii. Specjalna komisja ma zakończyć prace 30 listopada.
Ratownicy pokonują trasę małymi odcinkami ponieważ nie można narażać życia. W rejonie wybuchu trzeba obniżyć temperaturę i poprawić widoczność. Mimo przeszukania kamerami całego rejonu, w którym doszło do zapalenia się metanu drugiego ratownika nie znaleziono. Ratownicy poszerzyli więc teren poszukiwań.
Pierwszego ratownika - martwego - udało się znaleźć dzięki kamerom na podczerwień. Miał 36 lat, osierocił troje dzieci.
W wyniku zapalenia się metanu prócz jednego ratownika, zginął także 27-letni górnik a 11-stu trafiło do śląskich szpitali.
Na razie jednak trudno mówić o przyczynach tragedii. Specjalna komisja ma zakończyć prace 30 listopada.

Radio Szczecin