Zamieszki w Londynie wymknęły się spod wszelkiej kontroli. Fala przemocy rozlała się w nocy na kolejne dzielnice brytyjskiej stolicy. Dotychczas zatrzymano 215 osób, 25 postawiono zarzuty. Poza Londynem zamieszki odnotowano również w Birmingham i w Liverpoolu. Wakacje przerwał premier Wielkiej Brytanii David Cameron.
Minister spraw wewnętrznych Theresa May, która wczoraj wróciła z urlopu, nazwała zamieszki "zwykłym przestępstwem". Wakacje przerwali także przewodniczący Partii Pracy Ed Miliband oraz burmistrz Londynu Boris Johnson. Dowodzący londyńską policją komisarz Tim Godwin zapowiedział, że upublicznione zostaną wizerunki tych, którzy dopuścili się aktów wandalizmu zarejestrowane przez kamery telewizji przemysłowej.
W londyńskiej dzielnicy Hackney doszło do starć chuliganów z policją. Bandyci podpalają i niszczą budynki między innymi w dzielnicach Lewisham, Peckham, Croydon i w Clapham Junction. Wybijane są szyby wystawowe, a towary są kradzione ze sklepów. W Canning Town we wschodnim Londynie 25 uzbrojonych w młotki bandytów wtargnęło do jednego z lokali sieci McDonalds. Napastnicy wynieśli z baru jedzenie i pieniądze z kas, ale nikogo nie ranili. Po raz pierwszy grupy rabusiów pojawiły się też w dostatnim zachodnim Londynie, w tradycyjnym siedlisku Polonii w dzielnicy Ealing, gdzie podpalono galerię handlową.
Zdjęcia telewizyjne z zajść ukazują jasno dążenie do fizycznej konfrontacji z policją i poszukiwanie łupu w rozbitych sklepach. Widać też, że wśród uczestników zamieszek są młodzi ludzie różnych ras. Świadkowie zwracali uwagę na obecność dzieci, nawet poniżej 10. roku życia.
Rozruchy zaczęły się od protestu przeciwko śmierci 29-letniego Marka Duggana zastrzelonego w czwartek podczas próby jego aresztowania.
Protest przeciwko temu incydentowi rozpoczął się w tym samym osiedlu bloków Broadwater Farm, gdzie w 1985 roku doszło do bardzo poważnych zamieszek na podobnym tle, bo sprowokowanych przez śmierć kobiety podczas rajdu policji na jej mieszkanie. Zginął wówczas pchnięty nożem policjant, inny został postrzelony. Tamte zamieszki miały jednak wyraźnie rasowy charakter - w obecnych, według policji, bierze udział co najmniej tyle samo białej młodzieży, co kolorowej.
W londyńskiej dzielnicy Hackney doszło do starć chuliganów z policją. Bandyci podpalają i niszczą budynki między innymi w dzielnicach Lewisham, Peckham, Croydon i w Clapham Junction. Wybijane są szyby wystawowe, a towary są kradzione ze sklepów. W Canning Town we wschodnim Londynie 25 uzbrojonych w młotki bandytów wtargnęło do jednego z lokali sieci McDonalds. Napastnicy wynieśli z baru jedzenie i pieniądze z kas, ale nikogo nie ranili. Po raz pierwszy grupy rabusiów pojawiły się też w dostatnim zachodnim Londynie, w tradycyjnym siedlisku Polonii w dzielnicy Ealing, gdzie podpalono galerię handlową.
Zdjęcia telewizyjne z zajść ukazują jasno dążenie do fizycznej konfrontacji z policją i poszukiwanie łupu w rozbitych sklepach. Widać też, że wśród uczestników zamieszek są młodzi ludzie różnych ras. Świadkowie zwracali uwagę na obecność dzieci, nawet poniżej 10. roku życia.
Rozruchy zaczęły się od protestu przeciwko śmierci 29-letniego Marka Duggana zastrzelonego w czwartek podczas próby jego aresztowania.
Protest przeciwko temu incydentowi rozpoczął się w tym samym osiedlu bloków Broadwater Farm, gdzie w 1985 roku doszło do bardzo poważnych zamieszek na podobnym tle, bo sprowokowanych przez śmierć kobiety podczas rajdu policji na jej mieszkanie. Zginął wówczas pchnięty nożem policjant, inny został postrzelony. Tamte zamieszki miały jednak wyraźnie rasowy charakter - w obecnych, według policji, bierze udział co najmniej tyle samo białej młodzieży, co kolorowej.

Radio Szczecin