W Berlinie rozpoczęły się oficjalne uroczystości 50. rocznicy wzniesienia muru, który przez 28 lat oddzielał wschodnią i zachodnią część miasta.
Na początku minutą ciszy uczczono pamięć tych, którzy stracili życie, próbując przedostać się na zachód z komunistycznej części Berlina. Flagi na budynkach państwowych opuszczono do połowy masztów, a miejskie autobusy i pociągi zatrzymały się.
W uroczystościach uczestniczą prezydent Niemiec Christian Wullf, kanclerz Angela Merkel i burmistrz miasta. Christian Wullf mówił, że rocznica budowy muru berlińskiego jest okazją do zwrócenia uwagi, jak daleką drogę przemierzyli Niemcy od czasów Zimnej Wojny. W wywiadzie dla dzisiejszego wydania "Die Welt" Wullf powiedział też, że napawa go dumą dążenie do wolności Niemców z komunistycznej części kraju i solidarność, jaką okazywali wobec nich rodacy z Niemiec zachodnich.
W specjalnym oświadczeniu szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek napisał, że rocznica wzniesienia Muru jest przypomnieniem o tym, że "powinniśmy cieszyć się Unią Europejską i unikać nowych podziałów".
W nocy, w kaplicy wzniesionej w miejscu dawnego pasa oddzielającego Berlin wschodni od zachodniego, przez siedem godzin odczytywano nazwiska tych, którzy zginęli, próbując przedostać się na zachód. W ten sposób zginęło co najmniej 136 mieszkańców miasta. Szacuje się, że podczas ucieczki z Niemiec wschodnich do zachodnich straciło życie od 600 do 700 osób.
W uroczystościach uczestniczą prezydent Niemiec Christian Wullf, kanclerz Angela Merkel i burmistrz miasta. Christian Wullf mówił, że rocznica budowy muru berlińskiego jest okazją do zwrócenia uwagi, jak daleką drogę przemierzyli Niemcy od czasów Zimnej Wojny. W wywiadzie dla dzisiejszego wydania "Die Welt" Wullf powiedział też, że napawa go dumą dążenie do wolności Niemców z komunistycznej części kraju i solidarność, jaką okazywali wobec nich rodacy z Niemiec zachodnich.
W specjalnym oświadczeniu szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek napisał, że rocznica wzniesienia Muru jest przypomnieniem o tym, że "powinniśmy cieszyć się Unią Europejską i unikać nowych podziałów".
W nocy, w kaplicy wzniesionej w miejscu dawnego pasa oddzielającego Berlin wschodni od zachodniego, przez siedem godzin odczytywano nazwiska tych, którzy zginęli, próbując przedostać się na zachód. W ten sposób zginęło co najmniej 136 mieszkańców miasta. Szacuje się, że podczas ucieczki z Niemiec wschodnich do zachodnich straciło życie od 600 do 700 osób.

Radio Szczecin