Prezes Najwyższej Izby Kontroli Frantiszek Dohnal od trzech lat był w konflikcie z Izbą Poselską. Odmówił posłom przeprowadzenia kontroli urzędu.
Posłowie interesowali się sposobem gospodarowania prezesa i zawieranymi przez niego umowami. Uzasadniał to tym, że kontrolę instytucji, którą kieruje, może wykonać jedynie podobna instytucja zagraniczna.
Dohnal stanowczo twierdził, że mogą to zrobić Najwyższe Izby Kontroli z Polski lub Austrii. Dwukrotne wielotysięczne grzywny nie zmieniły stanowiska prezesa. Posłowie nie zrezygnowali i skierowali sprawę do sądu, który skazał go na osiem miesięcy w zawieszeniu na półtora roku za niedopełnienie obowiązków służbowych wynikających z konstytucji.
Na karę w zawieszeniu na półtora roku skazał go sąd w Pradze. Wyrok nie jest prawomocny, a najwyższy kontroler w Czechach już zapowiedział, że odwoła się od werdyktu sądu.
Dohnal stanowczo twierdził, że mogą to zrobić Najwyższe Izby Kontroli z Polski lub Austrii. Dwukrotne wielotysięczne grzywny nie zmieniły stanowiska prezesa. Posłowie nie zrezygnowali i skierowali sprawę do sądu, który skazał go na osiem miesięcy w zawieszeniu na półtora roku za niedopełnienie obowiązków służbowych wynikających z konstytucji.
Na karę w zawieszeniu na półtora roku skazał go sąd w Pradze. Wyrok nie jest prawomocny, a najwyższy kontroler w Czechach już zapowiedział, że odwoła się od werdyktu sądu.

Radio Szczecin