"Gazeta Wyborcza" pisze, że polscy żołnierze podpisują polisy ubezpieczeniowe, które "nie działają" na wojnie. PZU, choć wypłaciło odszkodowanie, zażądało potem od rannych zwrotu pieniędzy.
Dziennik opisuje przypadek chorążego Franciszka Jurgielewicza, który miał amputowaną nogę, po odniesieniu rany w ataku talibów. Za uszczerbek na zdrowiu otrzyma odszkodowanie z polisy, którą zawarło dla niego wojsko. Jurgielewicz miał jednak jeszcze jedno ubezpieczenie, które przed wyjazdem zawarł razem z kolegami z firmą PZU Życie. Polisa miała chronić go finansowo przed "trwałym uszczerbkiem na zdrowiu spowodowanym nieszczęśliwym wypadkiem".
Tymczasem - jak mówi Jurgielewicz "Gazecie Wyborczej" - PZU odmówiło mu wypłaty pieniędzy
w związku z wypadkiem w Afganistanie. Wyjaśniło to tym, że doszło do niego w wyniku działań wojennych, a takich przypadków polisa nie obejmuje. Jurgielewicz dostał jednak od PZU blisko 7 tysięcy złotych za to, że ponad sto dni spędził w ubiegłym roku w różnych szpitalach w Polsce. Tyle że niedawno - czytamy w "Gazecie Wyborczej" - PZU przysłało mu pismo, w którym chce "zwrotu niesłusznie wypłaconych świadczeń", bo - jak wyjaśnia firma - "konieczność pobytu w szpitalu oraz leczenia operacyjnego związana była ze zdarzeniem, do którego doszło w Afganistanie podczas prowadzenia działań wojennych".
Co więcej, jak twierdzi Jurgielewicz, inni ranni żołnierze mają dostać podobne pisma z PZU. Taką informację dostał od ubezpieczyciela, kiedy wyjaśniał powody, dla których ma zwrócić pieniądze.
Tymczasem - jak mówi Jurgielewicz "Gazecie Wyborczej" - PZU odmówiło mu wypłaty pieniędzy
w związku z wypadkiem w Afganistanie. Wyjaśniło to tym, że doszło do niego w wyniku działań wojennych, a takich przypadków polisa nie obejmuje. Jurgielewicz dostał jednak od PZU blisko 7 tysięcy złotych za to, że ponad sto dni spędził w ubiegłym roku w różnych szpitalach w Polsce. Tyle że niedawno - czytamy w "Gazecie Wyborczej" - PZU przysłało mu pismo, w którym chce "zwrotu niesłusznie wypłaconych świadczeń", bo - jak wyjaśnia firma - "konieczność pobytu w szpitalu oraz leczenia operacyjnego związana była ze zdarzeniem, do którego doszło w Afganistanie podczas prowadzenia działań wojennych".
Co więcej, jak twierdzi Jurgielewicz, inni ranni żołnierze mają dostać podobne pisma z PZU. Taką informację dostał od ubezpieczyciela, kiedy wyjaśniał powody, dla których ma zwrócić pieniądze.

Radio Szczecin