Badanie zwłok Amy Winehouse wykazało, że nie zażywała przed śmiercią żadnych narkotyków. Testy toksykologiczne wskazują wprawdzie na obecność alkoholu we krwi zmarłej wokalistki, ale nie sposób ustalić, czy to mogło być przyczyną jej zgonu.
Autopsję zwłok przeprowadzono wprawdzie już dwa dni po jej zgonie, ale powtórzono jeszcze potem testy laboratoryjne i dopiero teraz wyniki podali reporterom rodzice Amy. 27-letnia brytyjska piosenkarka miała przez wiele lat problemy z nałogami, choć ostatnio zdołała wyzwolić się spod wpływu narkotyków. Jej śmierć - 23 lipca we własnym domu - będzie jeszcze w październiku przedmiotem rozprawy przed sądem koronerskim, który w prawie angielskim ma obowiązek ustalić okoliczności każdej nagłej śmierci.
Ojciec Amy, Mitch Winehouse rozmawiał wkrótce po śmierci córki z politykami w sprawie walki z narkomanią i leczenia uzależnień. Ogłosił też, że założy fundację pomocy dzieciom jej imienia. Jak zapowiedział, jej celem będzie pomoc wszystkim dzieciom, nie tylko wymagającym rehabilitacji i uzależnionym. Niespodziewanie ten plan napotkał chwilowo na trudności, gdyż ktoś inny zdążył już założyć Fundację Amy Winehose.
Ojciec Amy, Mitch Winehouse rozmawiał wkrótce po śmierci córki z politykami w sprawie walki z narkomanią i leczenia uzależnień. Ogłosił też, że założy fundację pomocy dzieciom jej imienia. Jak zapowiedział, jej celem będzie pomoc wszystkim dzieciom, nie tylko wymagającym rehabilitacji i uzależnionym. Niespodziewanie ten plan napotkał chwilowo na trudności, gdyż ktoś inny zdążył już założyć Fundację Amy Winehose.

Radio Szczecin