Tak twierdzi publicysta "Przeglądu" Robert Walenciak, który powiedział w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że walka przedwyborcza sprowadza się obecnie do najprostszych haseł.
Nawiązując do hasła Prawa i Sprawiedliwości "Polacy zasługują na więcej" Walenciak przypomniał, że w 1997 roku Unia Pracy szła do wyborów pod hasłem "Zasługujesz na więcej". Dodał, że przemówienie, wygłoszone przez Jarosława Kaczyńskiego na dzisiejszej konwencji PiS, było chaotyczne i sloganowe. Także Platforma mówi tylko: "Rządzimy dobrze, zachwycajcie się nami".
Z Walenciakiem nie zgodził się drugi gość tej samej audycji, Łukasz Warzecha z "Faktu". Jego zdaniem mamy do czynienia z konfrontacją dwóch wizji Polski. W konfrontacji tej uczestniczy jednak głównie Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość. W opinii Warzechy, PO zagarnia chwytami marketingowymi przestrzeń, którą mógłby zagospodarować Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Zapytany o wyniki sondaży przedwyborczych, Robert Walenciak powiedział, że w nie nie wierzy, gdyż pracownie badań opinii publicznej wielokrotnie się myliły. W kampanii wyborczej może jeszcze, jego zdaniem, zdarzyć się coś, co zmieni układ sił. Łukasz Warzecha wyraził opinię, że różnica poparcia między PO a PiS jest mniejsza, niż pokazują sondaże. Zdaniem publicysty, niska frekwencja będzie sprzyjać PiS-owi.
Z Walenciakiem nie zgodził się drugi gość tej samej audycji, Łukasz Warzecha z "Faktu". Jego zdaniem mamy do czynienia z konfrontacją dwóch wizji Polski. W konfrontacji tej uczestniczy jednak głównie Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość. W opinii Warzechy, PO zagarnia chwytami marketingowymi przestrzeń, którą mógłby zagospodarować Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Zapytany o wyniki sondaży przedwyborczych, Robert Walenciak powiedział, że w nie nie wierzy, gdyż pracownie badań opinii publicznej wielokrotnie się myliły. W kampanii wyborczej może jeszcze, jego zdaniem, zdarzyć się coś, co zmieni układ sił. Łukasz Warzecha wyraził opinię, że różnica poparcia między PO a PiS jest mniejsza, niż pokazują sondaże. Zdaniem publicysty, niska frekwencja będzie sprzyjać PiS-owi.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Przede wszystkim - kampania wyborcza musi wreszcie być traktowana jak "suma" kampanii w poszczególnych regionach. Kampania dotyczyć musi konkretnych rejonów, a więc konkretnych problemów i konkretnych osób. Tymczasem powstała mania "ogólności". Każdy chce "globalnie: podchodzić do sprawy, najlepiej jeszcze posługując się danymi statystycznymi dotyczącymi całego Kraju a nawet i Unii. A sprawy są różne: w Warszawie stopa bezrobocia wynosi około 6% a w niektórych powiatach województwa Zachodniopomorskiego - 36%. Gadanie w kółko o "średniej 11,8%" jest bezsensowne. Także i przyczyny są różne. Jednak wszyscy chcą mówić wyłącznie o danych makroekonomicznych, zastanawiać się nad strategią do 2035 roku, zamiast zabrać się za problemy mieszkańców tego konkretnego okręgu z którego kandydują. Każdy udaje "Balcerowicza - Bis" zamiast się zabrać za problemy swoich wyborców. Politycy - jak diabeł wody święconej - boją się dziś oskarżenie o "populizm" - który został przez ideologów Platformy Obywatelskiej wykreowany na najwyższą zbrodnię. Populizm - to uleganie naciskom ludzi nie posiadających rozeznania, obiecywanie im rzeczy niemożliwych lub szkodliwych dla ogółu tylko po to by uzyskać ich poparcie. Populistą był niewątpliwie Lech Wałęsa - obiecując "każdemu po sto milionów". Populistą był niewątpliwie Lech lub Jarosław Kaczyński - obiecując, że "PiS wybuduje 5 milionów mieszkań" (nie pamiętam który z braci to mówił ale to jest mniej ważne; chodzi o przykład). Natomiast polityk, który w ogóle interesuje się losem wyborców, ich problemami mieszkaniowymi, szuka sposobów ma poprawę stanu mieszkalnictwa lub lokalne zmniejszenie bezrobocia, inicjuje rozmowy i działania, dopinguje lokalne i centralne władze, jest przedstawicielem i "głosem" swoich wyborców tam, gdzie oni nie mają głosu a nawet wstępu - nie jest populistą, on po prostu robi to co należy do jego podstawowych obowiązków! Oczywiście - dużo łatwiej jest udawać eksperta od planów strategicznych długofalowych, łatwiej i bezpieczniej. Politycy w ciągu minionej kadencji byli po prostu NIEOBECNI w życiu Miasta czy Regionu - dlatego są nieobecni i w lokalnej kampanii. Stąd wrażenie, że "nic się nie dzieje". Ale wyborcy, mieszkańcy mogliby to zmienić. Gdyby chcieli.
Oddajcie Babci - Dowód Osobisty.
... Swój.
... 9 października.
... Na przechowanie .

Radio Szczecin