Na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych życie wraca do normy po przejściu huraganu Irena. Głównym problem jest brak prądu w kilku milionach domów oraz lokalne powodzie.
W Nowym Jorku nie doszło do katastrofy, jakiej się obawiano. Kiedy Irena dotarła do miasta, nie była już huraganem, a tylko tropikalnym sztormem. Nie doszło do przewidywanego zalania tuneli i linii metra. Wiatr nie wybijał okien w drapaczach chmur, w części miasta zapobiegawczo wyłączono prąd.
W innych rejonach Wschodniego Wybrzeża było gorzej. Irena uszkodziła wiele dróg i mostów, miliony Amerykanów pozostają bez prądu. W Pensylwanii, New Jersey oraz górzystych rejonach Nowej Anglii wzbierają rzeki. „Wielu Amerykanów wciąż jest zagrożonych przerwami w dostawach energii i powodziami. Chciałbym aby wszyscy zrozumieli, że to jeszcze nie koniec" - ostrzega prezydent Barack Obama.
Bilans Ireny to 20 ofiar śmiertelnych. Większość została przygnieciona przez drzewa w samochodach i w domach. „Liczba ofiar mogła być większa" - mówi amerykańska minister do spraw bezpieczeństwa Janet Napolitano. „Dzięki ewakuacjom i innym środkom ostrożności udało nam się znacznie zredukować liczbę zabitych z powodu tego sztormu".
Burmistrz Nowego Jorku Michaell Bloomberg bronił wczoraj decyzji o nakazie ewakuacji 370 tysięcy osób i całkowitego zamknięcia miejskiej komunikacji. „Nie mogliśmy igrać ludzkim życiem" - oświadczył na konferencji prasowej.
W innych rejonach Wschodniego Wybrzeża było gorzej. Irena uszkodziła wiele dróg i mostów, miliony Amerykanów pozostają bez prądu. W Pensylwanii, New Jersey oraz górzystych rejonach Nowej Anglii wzbierają rzeki. „Wielu Amerykanów wciąż jest zagrożonych przerwami w dostawach energii i powodziami. Chciałbym aby wszyscy zrozumieli, że to jeszcze nie koniec" - ostrzega prezydent Barack Obama.
Bilans Ireny to 20 ofiar śmiertelnych. Większość została przygnieciona przez drzewa w samochodach i w domach. „Liczba ofiar mogła być większa" - mówi amerykańska minister do spraw bezpieczeństwa Janet Napolitano. „Dzięki ewakuacjom i innym środkom ostrożności udało nam się znacznie zredukować liczbę zabitych z powodu tego sztormu".
Burmistrz Nowego Jorku Michaell Bloomberg bronił wczoraj decyzji o nakazie ewakuacji 370 tysięcy osób i całkowitego zamknięcia miejskiej komunikacji. „Nie mogliśmy igrać ludzkim życiem" - oświadczył na konferencji prasowej.

Radio Szczecin