Strona internetowa Wikileaks wytoczyła proces brytyjskiemu dziennikowi "The Guardian", zarzucając mu odpowiedzialność za ujawnienie całego archiwum tajnych dokumentów. Chodzi o ćwierć miliona tajnych i poufnych depesz dyplomatycznych Departamentu Stanu USA.
Te depesze zrodziły wiele sensacyjnych doniesień w wybranych gazetach, którym w zeszłym roku organizacja Wikileaks zaproponowała współpracę. Polegała ona na dostępie do surowych depesz, które mogły się ukazywać dopiero po odpowiednim zredagowaniu i wykreśleniu fragmentów mogących narazić Wikileaks na postępowanie karne. Tymczasem - jak twierdzą adwokaci organizacji - "Guardian' złamał zasady współpracy, kiedy dwaj jego dziennikarze ujawnili w swojej książce hasło otwierające całe archiwum Wikileaks, i tajne amerykańskie dokumenty krążą teraz podobno w cyberprzestrzeni. Rzecznik Departamentu Obrony w Waszyngtonie oświadczył, że było to do przewidzenia, odkąd te niebezpieczne archiwa trafiły w niepowołane ręce. Jak twierdzi na swojej stronie internetowej BBC, organizacja Wikileaks straciła już dawno kontrolę nad swoim archiwum. Już jesienią 2010 roku New York Times otrzymał przeciek wykradzionych Wikileaks dokumentów, a od tego czasu doszło do kolejnych takich przecieków.

Radio Szczecin