Brytyjski dziennik "The Guardian" ujawnia zażyłe stosunki łączące CIA i brytyjskie służby specjalne z reżimem pułkownika Kadafiego. Jeden z wyższych dowódców powstańczych w Libii, Abdul Hakim Belhadż, stojący na czele służby bezpieczeństwa w Trypolisie, zażądał przeprosin od Waszyngtonu i Londynu za wydanie go tajnej policji Kadafiego.
Jako członek Libijskiego Islamskiego Ugrupowania Bojowego, Belhadż spędził tam 7 lat w izolatce, w tym rok nie oglądając światła słonecznego i trzy lata bez kąpieli. Był też regularnie torturowany. Sęk jednak w tym, że nie wpadł w ręce tajnej policji Kadafiego, lecz został jej wydany przez CIA i brytyjski wywiad MI6, kiedy dostał się w ich ręce w Tajlandii. Historia jego sprawy i co najmniej ośmiu podobnych wyszła na jaw w dokumentach znalezionych w wiezieniu Abu Salim i w opuszczonej ambasadzie brytyjskiej w Trypolisie.
"Guardian" pisze, że ujawniają one zaskakująco szeroki zakres brytyjskiej współpracy z reżimem Kadafiego. Doszło do niej po jego rehabilitacji, kiedy w 2004 roku wyrzekł się popierania terroryzmu, broni masowego rażenia i podjął współpracę z Zachodem w walce z al-Kaidą. Między innymi kontrwywiad MI5 ujawnił służbom Kadafiego nazwiska 50 przebywających w Wielkiej Brytanii członków Libijskiego Islamskiego Ugrupowania Bojowego, obawiając się ich współpracy z al-Kaidą.
"Guardian" pisze, że ujawniają one zaskakująco szeroki zakres brytyjskiej współpracy z reżimem Kadafiego. Doszło do niej po jego rehabilitacji, kiedy w 2004 roku wyrzekł się popierania terroryzmu, broni masowego rażenia i podjął współpracę z Zachodem w walce z al-Kaidą. Między innymi kontrwywiad MI5 ujawnił służbom Kadafiego nazwiska 50 przebywających w Wielkiej Brytanii członków Libijskiego Islamskiego Ugrupowania Bojowego, obawiając się ich współpracy z al-Kaidą.

Radio Szczecin