Haga sprawdza, czy władze Iranu były zaangażowane w zaatakowaniu oficjalnych stron internetowych holenderskiego rządu. Ma to wyjaśnić śledztwo, które zlecono po tym, gdy hakerzy wykorzystując infrastrukturę holenderskiego urzędu certyfikacji elektronicznej DigiNotar stworzyli własne prawidłowe certyfikaty dla wielu domen.
Pozwalają one podszyć się pod zaufaną stronę i przechwycić dane. Nie jest pewne, ile i jakie dokładnie strony zostały w ten sposób przejęte, ale minister spraw wewnętrznych ostrzega: "Strony rządowe nie dają gwarancji, że są rzeczywistymi stronami rządowymi. Użytkownicy wchodząc na strony między innymi urzędu podatkowego, czy administracji gmin mogą zobaczyć informacje, że strona jest niewiarygodna" - powiedział minister Piet Donner.
Do ataku doszło w połowie lipca, ale o sprawie poinformowano dopiero teraz. Wstępne informacje wskazują, że hakerzy działali z Iranu. Ekspert od spraw bezpieczeństwa w sieci Roel Schonnenberg ostrzegł, że jeśli te podejrzenia by sie sprawdziły, to byłby to pierwszy akt cyberwojny o ogromnych politycznych konsekwencjach i może doprowadzić do międzynarodowego skandalu na niespotykaną skalę.
Do ataku doszło w połowie lipca, ale o sprawie poinformowano dopiero teraz. Wstępne informacje wskazują, że hakerzy działali z Iranu. Ekspert od spraw bezpieczeństwa w sieci Roel Schonnenberg ostrzegł, że jeśli te podejrzenia by sie sprawdziły, to byłby to pierwszy akt cyberwojny o ogromnych politycznych konsekwencjach i może doprowadzić do międzynarodowego skandalu na niespotykaną skalę.

Radio Szczecin