U wybrzeży Antarktydy naukowcy ze zdumieniem odkryli setki tysięcy czerwonych krabów. Zwierzęta znajdowały się w miejscach, gdzie teoretycznie nie powinny w ogóle przetrwać.
Krwistoczerwone kraby zauważyła sonda poszukująca życia w oceanicznych głębiach. Naukowcy spodziewali się zobaczyć kraby na głębokości co najmniej 850 metrów. Tam temperatura wody wynosi 1,4 stopnia i kraby nie tolerują niższych temperatur.
Przy Antarktydzie im bardziej płytko, tym zimniej, toteż naukowcy nie spodziewali się zobaczyć ich na głębokości około 500 metrów. A jednak zobaczyli i to niemało, bo - jak wskazują wyliczenia - półtora miliona.
„Kłopot w tym, że w tych rejonach inne zwierzęta nie mają jak się bronić przed drapieżnymi krabami, toteż może się tam zmienić cały ekosystem" mówi uczestnik badań James McClintock z Uniwersytetu Alabamy.
Zdaniem naukowców, pojawienie się krabów jest wynikiem ocieplania się niektórych rejonów Antarktydy.
Przy Antarktydzie im bardziej płytko, tym zimniej, toteż naukowcy nie spodziewali się zobaczyć ich na głębokości około 500 metrów. A jednak zobaczyli i to niemało, bo - jak wskazują wyliczenia - półtora miliona.
„Kłopot w tym, że w tych rejonach inne zwierzęta nie mają jak się bronić przed drapieżnymi krabami, toteż może się tam zmienić cały ekosystem" mówi uczestnik badań James McClintock z Uniwersytetu Alabamy.
Zdaniem naukowców, pojawienie się krabów jest wynikiem ocieplania się niektórych rejonów Antarktydy.

Radio Szczecin