W Londynie odbył się pogrzeb Marka Duggana, zastrzelonego 4 sierpnia przez policję podczas próby aresztowania. Dwa dni później, protest jego rodziny i znajomych przerodził się w zamieszki, które ogarnęły wiele dzielnic Londynu i innych miast Anglii.
Trumnę Duggana z kwietnymi napisami "wnuk", "syn" i "ojciec" wiózł biały karawan z zaprzęgiem czterech białych koni. Kilkusetosobowy kondukt przeciągnął przez osiedle Broadwater Farm, na którym w 1985 roku zginął policjant podczas groźnych zamieszek na tle rasowym. Potem odbyło się nabożeństwo żałobne.
Biskup Kościoła Bożego Nowego Testamentu wydał oświadczenie, w którym uznał zasadność gniewu rodziny i przyjaciół zabitego, ale potępił zamieszki. Zaapelował też do rządu, aby nie odbierał zasiłków rodzinom skazanych za udział w rozruchach, gdyż to jeszcze pogłębi ich problem.
Rodzina Marka Duggana wydała swoje oświadczenie, że nie wierzy w bezstronność oficjalnych dochodzeń w sprawie jego śmierci. Duggan, uznany przez policję za gangstera, został zastrzelony w taksówce podczas próby zatrzymania. Policja twierdziła, że otworzył ogień ze znalezionego potem w pobliżu zwłok pistoletu. Ale oględziny kuli, która utkwiła w radiostacji jednego z policjantów wykazały, że pochodziła ona z broni innego funkcjonariusza.
Biskup Kościoła Bożego Nowego Testamentu wydał oświadczenie, w którym uznał zasadność gniewu rodziny i przyjaciół zabitego, ale potępił zamieszki. Zaapelował też do rządu, aby nie odbierał zasiłków rodzinom skazanych za udział w rozruchach, gdyż to jeszcze pogłębi ich problem.
Rodzina Marka Duggana wydała swoje oświadczenie, że nie wierzy w bezstronność oficjalnych dochodzeń w sprawie jego śmierci. Duggan, uznany przez policję za gangstera, został zastrzelony w taksówce podczas próby zatrzymania. Policja twierdziła, że otworzył ogień ze znalezionego potem w pobliżu zwłok pistoletu. Ale oględziny kuli, która utkwiła w radiostacji jednego z policjantów wykazały, że pochodziła ona z broni innego funkcjonariusza.

Radio Szczecin