NASA ostrzega, że w kierunku Ziemi zmierza w niekontrolowany sposób satelita. Jednak- według specjalistów- zagrożenie dla ludzi jest niewielkie. Satelita UARS od 1991 roku badał górne rejony ziemskiej atmosfery. Teraz spada z orbity z prędkością ośmiu kilometrów na sekundę.
Przy tej szybkości satelita spłonie w atmosferze, ale za tydzień w sobotę, 24 września szczątki mogą spaść na Ziemię. Ryzyko, że ktokolwiek na Ziemi zginie przy uderzeniu wynosi 1 do 3200. To mało, ale znacznie więcej niż wynosi bezpieczny limit ustalony przez NASA. Eksperci przypominają, że szczątków satelity nie wolno sobie przywłaszczać ani sprzedawać w internecie, bo urządzenie jest własnością amerykańskiego rządu. Teoretycznie można jednak zarobić: 30 lat temu Australijczycy ukarali Biały Dom mandatem w wysokości 400 dolarów, gdy amerykański satelita Skylab uderzył w zachodnią część Australii.

Radio Szczecin