Przedstawiciele PJN zaapelowali do prezydenta Bronisława Komorowskiego o zawetowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Na konferencji prasowej przed Belwederem Paweł Poncyliusz podkreślał, że artykuł 61 Konstytucji pozwala już na ograniczanie dostępu do informacji publicznej w ważnych dla państwa sprawach.
Lider PJN mówił, że nowelizacja knebluje usta wszystkim organom państwa. Ponadto w jego opinii ustawa pozwala na bardzo szerokie korzystanie z ograniczania dostępu do informacji publicznej. Paweł Poncyliusz określił ustawę jako "nieobywatelską" i zaapelował do prezydenta o jej zawetowanie.
Europoseł PJN Marek Migalski podkreślił, że ustawie sprzeciwiają się wszystkie siły polityczne oraz organizacje pozarządowe. Według Migalskiego, ustawa jest bublem prawnym. Europosła nie przekonują argumenty, że ustawa ma chronić Polskę przed terrorystami. Zdaniem Marka Migalskiego, ustawa będzie "chroniła Rychów i Zbychów" i nikt nie będzie mógł skontrolować, co robią urzędnicy państwowi. Według niego, ustawa jest wynikiem "niefrasobliwości części posłów Platformy Obywatelskiej lub celową i dobrze zaplanowaną akcją". Marek Migalski powiedział, że "z nowelizacji ustawy dumny mógłby być Aleksander Łukaszenka".
Na ostatnim posiedzeniu w tej kadencji Sejmu posłowie przyjęli poprawkę Senatu do ustawy o dostępie do informacji publicznej. W przyjętych zapisach jest mowa o możliwości ograniczenia dostępu do informacji w sytuacjach, gdy chodzi o ważny interes gospodarczy lub gdy może to osłabić pozycje negocjacyjną Polski.
Lider PJN mówił, że nowelizacja knebluje usta wszystkim organom państwa. Ponadto w jego opinii ustawa pozwala na bardzo szerokie korzystanie z ograniczania dostępu do informacji publicznej. Paweł Poncyliusz określił ustawę jako "nieobywatelską" i zaapelował do prezydenta o jej zawetowanie.
Europoseł PJN Marek Migalski podkreślił, że ustawie sprzeciwiają się wszystkie siły polityczne oraz organizacje pozarządowe. Według Migalskiego, ustawa jest bublem prawnym. Europosła nie przekonują argumenty, że ustawa ma chronić Polskę przed terrorystami. Zdaniem Marka Migalskiego, ustawa będzie "chroniła Rychów i Zbychów" i nikt nie będzie mógł skontrolować, co robią urzędnicy państwowi. Według niego, ustawa jest wynikiem "niefrasobliwości części posłów Platformy Obywatelskiej lub celową i dobrze zaplanowaną akcją". Marek Migalski powiedział, że "z nowelizacji ustawy dumny mógłby być Aleksander Łukaszenka".
Na ostatnim posiedzeniu w tej kadencji Sejmu posłowie przyjęli poprawkę Senatu do ustawy o dostępie do informacji publicznej. W przyjętych zapisach jest mowa o możliwości ograniczenia dostępu do informacji w sytuacjach, gdy chodzi o ważny interes gospodarczy lub gdy może to osłabić pozycje negocjacyjną Polski.

Radio Szczecin