12 osób nie żyje, a 58 jest rannych. To bilans masakry, do której doszło w piątek na przedmieściach Denver w Stanach Zjednoczonych. 24-letni James Holmes podczas premiery nowego filmu o Batmanie wszedł do kina i strzelał na oślep.
- Schodził po schodach. Nagle zobaczyłam, że kieruje się w moją stronę i ma pistolet. Był może metr ode mnie, broń była na wysokości mojej twarzy. Nie wiedziałam co mam robić - mówiła w telewizji CNN Jennifer Seeger, jedna ze świadków tragicznych wydarzeń.
Zaraz po zatrzymaniu James Holmes przyznał, że w jego domu znajdują się ładunki wybuchowe. Ich rozbrajanie może potrwać nawet kilka dni, a policja o pomoc poprosiła wojskowych pirotechników.
Jeszcze do niedawna sprawca studiował medycynę, robił doktorat, a specjalizować chciał się w neurologii. W poniedziałek stanie przed sądem. Być może wtedy będzie wiadomo, jakie miał motywy.

Radio Szczecin