Pomyliła się straż miejska, w konsekwencji tego także i sąd, przez to nasz słuchacz stracił 600 złotych i przez kilka tygodni miał samochód zajęty przez komornika.
O sprawie mówiliśmy w piątek na naszej antenie w magazynie "Czas reakcji". Pan Łukasz w 2013 roku otrzymał 100 złotowy mandat od szczecińskiej straży miejskiej, a sprawa trafiła do szczecińskiego sądu.
Mężczyzna wiedział o tym i czekał na pisemną decyzję. Dokumenty jednak przez kilka miesięcy nie przychodziły.
W grudniu ubiegłego roku do drzwi pana Łukasza zapukał komornik, który zażądał 780 złotych i zajął jego samochód wart około 50 tysięcy zł. Okazało się, że najpierw straż miejska, a potem sąd pomyliły się w adresie i korespondencje zamiast do Łobza trafiały do Gryfic.
Sprawę wyjaśniamy zapewniał w piątek rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie Tomasz Szaj.
- Doszło do pewnego błędu na etapie załatwiania sprawy przez straż miejską, który został następnie powielony przez sąd. Mandat został zapłacony, podobnie jak koszty komornicze. W tej chwili sąd wyjaśnia wysokość tych kosztów. Ja mogę w tej sytuacji tylko pana przeprosić i wyrazić ubolewanie w imieniu sądu - tłumaczy Szaj.
Pan Łukasz przez decyzję komornika kilka tygodni jeździł samochodem oznakowanym przez sąd. Do sprawy wrócimy w poniedziałek w magazynie "Czas Reakcji".
Mężczyzna wiedział o tym i czekał na pisemną decyzję. Dokumenty jednak przez kilka miesięcy nie przychodziły.
W grudniu ubiegłego roku do drzwi pana Łukasza zapukał komornik, który zażądał 780 złotych i zajął jego samochód wart około 50 tysięcy zł. Okazało się, że najpierw straż miejska, a potem sąd pomyliły się w adresie i korespondencje zamiast do Łobza trafiały do Gryfic.
Sprawę wyjaśniamy zapewniał w piątek rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie Tomasz Szaj.
- Doszło do pewnego błędu na etapie załatwiania sprawy przez straż miejską, który został następnie powielony przez sąd. Mandat został zapłacony, podobnie jak koszty komornicze. W tej chwili sąd wyjaśnia wysokość tych kosztów. Ja mogę w tej sytuacji tylko pana przeprosić i wyrazić ubolewanie w imieniu sądu - tłumaczy Szaj.
Pan Łukasz przez decyzję komornika kilka tygodni jeździł samochodem oznakowanym przez sąd. Do sprawy wrócimy w poniedziałek w magazynie "Czas Reakcji".
Dodaj komentarz 4 komentarze
Ukręciłbym tej urzędniczej patoligii łby.
W danej sprawie należy wyjaśnić koniecznie;
1/Jakim prawem komornik zajął konta
2/jakim prawem komornik zajął samochód za 50tyś przy zobowiązaniu ca.800 zł
3/dlaczego komornik nie okazał dokumentów,o które prosił dłużnik
Ta sprawa pachnie,czym? można się domyśleć!! chyba że takie są prawa komornicze!!!!
nie piszcie "SĄD", bo to nieprawda! SĘDZIA. Po prostu: sędzia. Człowiek, konkretny z imienia i nazwiska, a nie instytucja podejmuje decyzje. *** A swoją drogą należałoby wypierdzielić z roboty i tego sędziego, i tę straż miejską, a w ich miejsce wstawić komornika! Ten przecież bez problemu trafił pod właściwy adres... heh... może jako jedyny z tej grupki umie czytać ze zrozumieniem? :))
Przez blad zony defacto lekarki stracilem 200,000 tys. Zona łże jak na pracownika indywidualnej praktyki lekarskiej przystalo z sedzina najlepsze przyjaciolki to i pewnie sad dolozy swoje...

Radio Szczecin