Dają sobie dzień, aby dobiec ze Szczecina do Kołobrzegu. Około 150 osób ruszyło po południu na trasę.
Startowali z Zamku Książąt Pomorskich. To uczestnicy czwartej edycji corocznego ultramaratonu. Dystans wynosi 147 kilometrów. Biegacze po drodze muszą zaliczyć siedem punktów kontrolno-wypoczynkowych.
Jak mówią, pary w nogach nie powinno im zabraknąć. - Jak umysł jest silny i powie, że musisz biec, to powinno pójść. Może powalić nas ból mięśni. Ten bieg kończy się siłą woli i mam nadzieję, że nie zabraknie nam jej - mówią uczestnicy.
- To nie królowie i królewny fitnessu, są cholernie wytrzymali. Mamy wyśrubowany limit czasowy, więc nie ma czasu na spanie - tłumaczy Łukasz Calicki, odpowiedzialny za organizację biegu.
Metą jest kołobrzeska hala Milenium. Zawody organizuje fundacja "Biegam więc jestem" ze Szczecina.
Jak mówią, pary w nogach nie powinno im zabraknąć. - Jak umysł jest silny i powie, że musisz biec, to powinno pójść. Może powalić nas ból mięśni. Ten bieg kończy się siłą woli i mam nadzieję, że nie zabraknie nam jej - mówią uczestnicy.
- To nie królowie i królewny fitnessu, są cholernie wytrzymali. Mamy wyśrubowany limit czasowy, więc nie ma czasu na spanie - tłumaczy Łukasz Calicki, odpowiedzialny za organizację biegu.
Metą jest kołobrzeska hala Milenium. Zawody organizuje fundacja "Biegam więc jestem" ze Szczecina.

Radio Szczecin