Spotkanie Kopacz-Szydło nie przesądzi o wynikach wyborów parlamentarnych, ale może nieco pomóc niezdecydowanym - tak telewizyjną debatę premier Ewy Kopacz z kandydatką PiS na premiera Beatą Szydło ocenia politolog dr hab. Krzysztof Kowalczyk.
Według eksperta, rozmowa nie przyniosła żadnych nowych treści.
- Mi się wydaje, że w trakcie kampanii te wszystkie postulaty już się pojawiły. Tradycyjnie pani Kopacz mówiła o tym, że będzie stabilność, że mamy projekty ustaw. Z kolei pani Szydło zademonstrowała program ustaw na pierwsze sto dni własnego rządu. Debata nie była przełomem. Może być niewielki procent wyborców, którzy stwierdzą - ta osoba mnie przekonała. Tak zwanych wyborców chwiejnych - komentuje Kowalczyk.
Według dr hab. Krzysztofa Kowalczyka debata zakończyła się remisem ze wskazaniem na Beatę Szydło, która w jego opinii okazywała większe opanowanie, gdy Ewa Kopacz sprawiała wrażenie, jakby część swojego programu czytała z kartki.
Kandydatka PiS bardziej przestrzegała limitów czasowych. Z kolei obecna szefowa rządu przekraczała czas i przerywała swojej rozmówczyni. Natomiast żadna z pań nie wyjęła asa z rękawa, a cała rozmowa była kontynuacją kampanijnej taktyki obu partii - opisuje politolog.
- Była wzajemna subiektywna ocena poprzednich rządów. Były tez bardzo wyraźne obietnice programowe - to co PiS powtarza, 500 zł na dziecko, premier Kopacz - stabilne pensje. Również stwarzanie różnych wizji kraju. Polska PiS-u solidarna z akcentem na wieś i małe miasteczka, Polska Platformy to duże miasta i ludzie z bardziej stabilną sytuacją ekonomiczną - podsumowuje dr hab. Kowalczyk.
Według Kowalczyka, Beata Szydło pokazywała, że PiS otwiera się na młodzież i przedsiębiorców. Tymczasem Ewa Kopacz podkreślała dotychczasowe osiągnięcia rządu PO, straszyła też PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim.
A jakie są opinie szczecinian?
- Na Szydło. Myślę, że mają taką siłę przebicia, że wygrają. - Według mnie, wiarygodność jest większa za panią Ewą Kopacz. - W tym przypadku, niestety nie postawiłbym na żadną ze stron - komentują debatę mieszkańcy.
Wybory parlamentarne w niedzielę 25 października.
- Mi się wydaje, że w trakcie kampanii te wszystkie postulaty już się pojawiły. Tradycyjnie pani Kopacz mówiła o tym, że będzie stabilność, że mamy projekty ustaw. Z kolei pani Szydło zademonstrowała program ustaw na pierwsze sto dni własnego rządu. Debata nie była przełomem. Może być niewielki procent wyborców, którzy stwierdzą - ta osoba mnie przekonała. Tak zwanych wyborców chwiejnych - komentuje Kowalczyk.
Według dr hab. Krzysztofa Kowalczyka debata zakończyła się remisem ze wskazaniem na Beatę Szydło, która w jego opinii okazywała większe opanowanie, gdy Ewa Kopacz sprawiała wrażenie, jakby część swojego programu czytała z kartki.
Kandydatka PiS bardziej przestrzegała limitów czasowych. Z kolei obecna szefowa rządu przekraczała czas i przerywała swojej rozmówczyni. Natomiast żadna z pań nie wyjęła asa z rękawa, a cała rozmowa była kontynuacją kampanijnej taktyki obu partii - opisuje politolog.
- Była wzajemna subiektywna ocena poprzednich rządów. Były tez bardzo wyraźne obietnice programowe - to co PiS powtarza, 500 zł na dziecko, premier Kopacz - stabilne pensje. Również stwarzanie różnych wizji kraju. Polska PiS-u solidarna z akcentem na wieś i małe miasteczka, Polska Platformy to duże miasta i ludzie z bardziej stabilną sytuacją ekonomiczną - podsumowuje dr hab. Kowalczyk.
Według Kowalczyka, Beata Szydło pokazywała, że PiS otwiera się na młodzież i przedsiębiorców. Tymczasem Ewa Kopacz podkreślała dotychczasowe osiągnięcia rządu PO, straszyła też PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim.
A jakie są opinie szczecinian?
- Na Szydło. Myślę, że mają taką siłę przebicia, że wygrają. - Według mnie, wiarygodność jest większa za panią Ewą Kopacz. - W tym przypadku, niestety nie postawiłbym na żadną ze stron - komentują debatę mieszkańcy.
Wybory parlamentarne w niedzielę 25 października.

Radio Szczecin