Polacy na Wschodzie czekają na powrót do kraju, ale nikt ich tu nie zaprasza - mówili w czwartek w Szczecinie przedstawiciele repatriantów z terenów byłego Związku Radzieckiego.
Ustawowo, odpowiedzialni za sprowadzanie rodaków są samorządowcy, a oni często nie mają warunków dla przyjęcia przybyszów. Do Szczecina przez ostatnie 20 lat przyjechało 50 rodzin.
Bronisława Świerdłowska z Koła Repatriantów ze Szczecina otworzyła w czwartek w magistracie wystawę prac plastycznych wykonanych przez Polaków ze Wschodu. Mówiła o tych, którzy chcą wrócić do kraju - nie dlatego, że liczą na lepsze warunki życia, ale dlatego, że chcą być wśród swoich w ojczyźnie.
- 2,5 tys. osób czeka na powrót w samym Kazachstanie. Mają zgodę w ambasadzie polskiej, a czekają 8-10 lat. Okazuje się, że Polska ich nie zaprasza - twierdzi Świerdłowska.
Repatriantom podoba się w Szczecinie. - Przyjechaliśmy z Taszkientu z Uzbekistanu, w Polsce żyje się bardzo dobrze. Lepiej niż w Uzbekistanie - mówią repatrianci.
Od 2000 roku na zaproszenie miasta przyjechało 13 rodzin - w tym roku dwie, a zastępca prezydenta miasta Krzysztof Soska deklaruje, że w przyszłym roku będzie ich więcej - cztery lub pięć.
Bronisława Świerdłowska z Koła Repatriantów ze Szczecina otworzyła w czwartek w magistracie wystawę prac plastycznych wykonanych przez Polaków ze Wschodu. Mówiła o tych, którzy chcą wrócić do kraju - nie dlatego, że liczą na lepsze warunki życia, ale dlatego, że chcą być wśród swoich w ojczyźnie.
- 2,5 tys. osób czeka na powrót w samym Kazachstanie. Mają zgodę w ambasadzie polskiej, a czekają 8-10 lat. Okazuje się, że Polska ich nie zaprasza - twierdzi Świerdłowska.
Repatriantom podoba się w Szczecinie. - Przyjechaliśmy z Taszkientu z Uzbekistanu, w Polsce żyje się bardzo dobrze. Lepiej niż w Uzbekistanie - mówią repatrianci.
Od 2000 roku na zaproszenie miasta przyjechało 13 rodzin - w tym roku dwie, a zastępca prezydenta miasta Krzysztof Soska deklaruje, że w przyszłym roku będzie ich więcej - cztery lub pięć.

Radio Szczecin