Prokurator umarza śledztwo w sprawie prześladowania uczennicy w jednej ze szczecińskich podstawówek.
Śledczy postanowili przyjrzeć się, co dzieje się w Szkole Podstawowej nr 63, gdy dziewczynka wylądowała w szpitalu, a matka oskarżyła szkołę o niezapewnienie bezpieczeństwa jej dziecku. Śledztwo trwało od maja.
Prokurator uznał, że zarówno dyrektorka oraz pedagog i psycholog nie popełnili umyślnego przestępstwa. Jak tłumaczą śledczy, szkoła reagowała na sygnały, że dziewczynkę nękali rówieśnicy - a matce proponowano pomoc.
W sprawie przesłuchano także lekarza ze szpitala, który miał stwierdzić, że przyczyną załamania się dziecka nie były tylko problemy z rówieśnikami, ale i sytuacja rodzinna. Wcześniej sprawę badało kuratorium oświaty - po kontroli uznano, że pedagodzy nie zapewnili wystarczającej pomocy prześladowanej uczennicy.
Przy okazji tej sprawy okazało się, że w szkole mogły być fałszowane dzienniki. Ten wątek prokuratura bada osobno, śledztwo trwa.
Prokurator uznał, że zarówno dyrektorka oraz pedagog i psycholog nie popełnili umyślnego przestępstwa. Jak tłumaczą śledczy, szkoła reagowała na sygnały, że dziewczynkę nękali rówieśnicy - a matce proponowano pomoc.
W sprawie przesłuchano także lekarza ze szpitala, który miał stwierdzić, że przyczyną załamania się dziecka nie były tylko problemy z rówieśnikami, ale i sytuacja rodzinna. Wcześniej sprawę badało kuratorium oświaty - po kontroli uznano, że pedagodzy nie zapewnili wystarczającej pomocy prześladowanej uczennicy.
Przy okazji tej sprawy okazało się, że w szkole mogły być fałszowane dzienniki. Ten wątek prokuratura bada osobno, śledztwo trwa.

Radio Szczecin