Miało być bezpiecznie, jest bałagan - tak o nowych zasadach odbierania dzieci mówią rodzice uczniów z SP nr 54 w centrum Szczecina.
Jak nas poinformowali, od października nie wolno im wchodzić do szkoły. Muszą stać w przedsionku, dokąd uczniów przyprowadzają nauczyciele.
Rodzice twierdzą, że w efekcie czekają na dzieci nawet kilkadziesiąt minut, a z powodu zamieszania nie zawsze wiadomo, kto zabiera ucznia.
- Czekam już 35 minut, ale to nie jest rekord. Kiedyś czekałam ok. 50 minut - twierdzi jedna z matek. - Jedna pani mówiła, że czekała na dziecko 45 minut. I była też sytuacja, że dziecko wyszło samo, rodzica nie było i dziecko stało i płakało - mówi kolejna.
Dlatego rodzice napisali petycję do dyrekcji, w której proszą o zniesienie zakazu. Czy tak się stanie? Czekamy na informację ze szkoły.
Na razie pracownicy poinformowali nas, że zakaz został wprowadzony w trosce o bezpieczeństwo. Dyrektor podstawówki ma czas na spotkanie z nami dopiero w poniedziałek.
Rodzice twierdzą, że w efekcie czekają na dzieci nawet kilkadziesiąt minut, a z powodu zamieszania nie zawsze wiadomo, kto zabiera ucznia.
- Czekam już 35 minut, ale to nie jest rekord. Kiedyś czekałam ok. 50 minut - twierdzi jedna z matek. - Jedna pani mówiła, że czekała na dziecko 45 minut. I była też sytuacja, że dziecko wyszło samo, rodzica nie było i dziecko stało i płakało - mówi kolejna.
Dlatego rodzice napisali petycję do dyrekcji, w której proszą o zniesienie zakazu. Czy tak się stanie? Czekamy na informację ze szkoły.
Na razie pracownicy poinformowali nas, że zakaz został wprowadzony w trosce o bezpieczeństwo. Dyrektor podstawówki ma czas na spotkanie z nami dopiero w poniedziałek.

Radio Szczecin