Tamte tragiczne wydarzenia pozostawiły głęboką rysę na duszy - tak o rzezi wołyńskiej mówi generał Mirosław Hermaszewski. Pierwszy polski kosmonauta przyjechał do Szczecina, by wesprzeć starania stowarzyszeń kresowiaków w sprawie pomnika, który miałby upamiętnić ofiary tragicznych wydarzeń z początku lat 40. ubiegłego wieku.
Monument ma stanąć na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.
Gdy Ukraińska Powstańcza Armia brutalnie mordowała Polaków mieszkających na kresach, Hermaszewski był małym dzieckiem. Jak mówi, Ukraińcy byli bezwzględni.
- Miałem wtedy półtora roku i byłem takim węzełkiem na plecach mamy, ale ci "bohaterowie" z UPA widzieli samotną kobietę, która ucieka z dzieckiem i chcieli ją dogonić. Któryś z nich dobiegł, przystawił jej karabin do głowy i strzelił - mama upadła nieprzytomna, a ja jej wypadłem z rąk i przeleżałem całą noc w śniegu wspomina generał.
Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała 19 członków rodziny generała Hermaszewskiego, w tym jego ojca.
- Tata wrócił do domu konający, z kulą w piersiach - mówi Mirosław Hermaszewski.
O tragicznych wydarzeniach tamtego okresu generał Hermaszewski opowiadał dziś w stolicy Pomorza Zachodniego.
- Jestem tutaj i właśnie chcę się spotkać ze środowiskiem Wołyniaków i opowiedzieć im o pewnych rzeczach. Jak z niczego można osiągnąć coś, bo przecież my byliśmy bardzo blisko śmierci głodowej. Byliśmy też już na celowniku NKWD. Uniknęliśmy tego nieszczęścia, dobrzy ludzie się nami zaopiekowali - wspominał pierwszy Polak w kosmosie.
Jak dodawał, musiały upłynąć lata, żeby te rany się zabliźniły.
- Jak kiedy przyjechałem do gwiezdnego miasteczka na szkolenie, jeden z kosmonautów zaczął śpiewać po ukraińsku. Coś mnie zmroziło wtedy. Nie mogłem tego znieść, ja go unikałem, obchodziłem. Po paru miesiącach okazało się, że to jest bardzo sympatyczny facet, zostaliśmy przyjaciółmi - opowiadał Hermaszewski.
Rzeź wołyńska trwała od 1943 do 1944 roku. Według szacunków zginęło około 60 tysięcy Polaków. Projekt pomnika ofiar tych wydarzeń opracują artyści z Akademii Sztuki w Szczecinie.
Cała rozmowa z gen. Hermaszewskim już w czwartek w magazynie "Radio Szczecin na Wieczór".
Gdy Ukraińska Powstańcza Armia brutalnie mordowała Polaków mieszkających na kresach, Hermaszewski był małym dzieckiem. Jak mówi, Ukraińcy byli bezwzględni.
- Miałem wtedy półtora roku i byłem takim węzełkiem na plecach mamy, ale ci "bohaterowie" z UPA widzieli samotną kobietę, która ucieka z dzieckiem i chcieli ją dogonić. Któryś z nich dobiegł, przystawił jej karabin do głowy i strzelił - mama upadła nieprzytomna, a ja jej wypadłem z rąk i przeleżałem całą noc w śniegu wspomina generał.
Ukraińska Powstańcza Armia zamordowała 19 członków rodziny generała Hermaszewskiego, w tym jego ojca.
- Tata wrócił do domu konający, z kulą w piersiach - mówi Mirosław Hermaszewski.
O tragicznych wydarzeniach tamtego okresu generał Hermaszewski opowiadał dziś w stolicy Pomorza Zachodniego.
- Jestem tutaj i właśnie chcę się spotkać ze środowiskiem Wołyniaków i opowiedzieć im o pewnych rzeczach. Jak z niczego można osiągnąć coś, bo przecież my byliśmy bardzo blisko śmierci głodowej. Byliśmy też już na celowniku NKWD. Uniknęliśmy tego nieszczęścia, dobrzy ludzie się nami zaopiekowali - wspominał pierwszy Polak w kosmosie.
Jak dodawał, musiały upłynąć lata, żeby te rany się zabliźniły.
- Jak kiedy przyjechałem do gwiezdnego miasteczka na szkolenie, jeden z kosmonautów zaczął śpiewać po ukraińsku. Coś mnie zmroziło wtedy. Nie mogłem tego znieść, ja go unikałem, obchodziłem. Po paru miesiącach okazało się, że to jest bardzo sympatyczny facet, zostaliśmy przyjaciółmi - opowiadał Hermaszewski.
Rzeź wołyńska trwała od 1943 do 1944 roku. Według szacunków zginęło około 60 tysięcy Polaków. Projekt pomnika ofiar tych wydarzeń opracują artyści z Akademii Sztuki w Szczecinie.
Cała rozmowa z gen. Hermaszewskim już w czwartek w magazynie "Radio Szczecin na Wieczór".
O tragicznych wydarzeniach tamtego okresu generał Hermaszewski opowiadał dziś w stolicy Pomorza Zachodniego.

Radio Szczecin