Zagrywka marketingowa, sztuka czy pornografia - co wywołało dyskusję wokół wrocławskiego spektaklu? O granicach kultury i cenzurze w teatrze rozmawiali w poniedziałek goście magazynu "Radio Szczecin na Wieczór".
Jeszcze przed premierą sztuki "Śmierć i dziewczyna" w Teatrze Polskim we Wrocławiu pojawiły się próby jej odwołania ze względu na możliwość wystąpienia scen erotycznych. Namawiał do tego także minister kultury prof. Piotr Gliński.
Według dziekana Wydziału Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie profesora Kamila Kuskowskiego, próba zablokowania premiery mogła być przejawem tzw. cenzury prewencyjnej.
- W tym wypadku dyrektor teatru, reżyserka i aktorzy, zostali osądzeni przed spektaklem. W takich sytuacjach minister kultury i dziedzictwa narodowego powinien stać na straży przestrzegania konstytucji. A jeżeli ma podejmować jakieś kroki, uczciwość nakazywałaby żeby to robić po, a nie przed spektaklem - komentuje Kuskowski.
Podobne kontrowersje rok temu wzbudzał inny spektakl, "Golgota Picnic". Jego poznańska premiera po protestach została odwołana. Spotkało się to z kontrą środowisk artystycznych, także w Szczecinie - przypominał Janusz Turkowski z Teatru Kana.
- Zdecydowaliśmy się, żeby stawiając się po stronie artysty doprowadzić do tego, by ten spektakl mógł być pokazany. Oczywiście zrezygnowaliśmy z tego ze względu na to, co się w okół niego działo. Dzień wcześniej to jak został spektakl w Teatrze Nowym przyjęty czy też jak został zakłócany. Mogliśmy nie swoim zdrowiem ryzykować stawianie się za tym spektaklem - wyjaśnia Turkowski.
Goście magazynu podkreślali także, że kontrowersyjne hasła często używane są do promocji spektakli. Bywają jednak nadinterpretowane i wywołują nieuzasadnione poruszenie.
Materiał: TVN24/x-news
Według dziekana Wydziału Malarstwa i Nowych Mediów Akademii Sztuki w Szczecinie profesora Kamila Kuskowskiego, próba zablokowania premiery mogła być przejawem tzw. cenzury prewencyjnej.
- W tym wypadku dyrektor teatru, reżyserka i aktorzy, zostali osądzeni przed spektaklem. W takich sytuacjach minister kultury i dziedzictwa narodowego powinien stać na straży przestrzegania konstytucji. A jeżeli ma podejmować jakieś kroki, uczciwość nakazywałaby żeby to robić po, a nie przed spektaklem - komentuje Kuskowski.
Podobne kontrowersje rok temu wzbudzał inny spektakl, "Golgota Picnic". Jego poznańska premiera po protestach została odwołana. Spotkało się to z kontrą środowisk artystycznych, także w Szczecinie - przypominał Janusz Turkowski z Teatru Kana.
- Zdecydowaliśmy się, żeby stawiając się po stronie artysty doprowadzić do tego, by ten spektakl mógł być pokazany. Oczywiście zrezygnowaliśmy z tego ze względu na to, co się w okół niego działo. Dzień wcześniej to jak został spektakl w Teatrze Nowym przyjęty czy też jak został zakłócany. Mogliśmy nie swoim zdrowiem ryzykować stawianie się za tym spektaklem - wyjaśnia Turkowski.
Goście magazynu podkreślali także, że kontrowersyjne hasła często używane są do promocji spektakli. Bywają jednak nadinterpretowane i wywołują nieuzasadnione poruszenie.
Materiał: TVN24/x-news

Radio Szczecin