Od stycznia książka, która legła u podstaw ideologii nazistowskiej, będzie dostępna w Niemczech. Na jej wydanie zdecydował się Instytut Historii Współczesnej w Monachium.
Będzie to opracowanie naukowe, opatrzone szerokim komentarzem - mówił w magazynie "Radio Szczecin na wieczór" dyrektor Centrum Willego Brandta we Wrocławiu, prof. Krzysztof Ruchniewicz.
- Przygotowano dwa tomy tej publikacji, w sumie ma ona liczyć prawie dwa tysiące stron i ma ponad 3700 przypisów. Można powiedzieć, że do każdego zdania tej publikacji dołączony jest przypis - wyjaśnia Ruchniewicz.
Wydanie książki nie oznacza, że Niemcy nagle odkryją idee hitleryzmu, bo tezy zawarte w "Mein Kampf" od lat są znane i dostępne w wielu innych publikacjach dostępnych na rynku - dodaje dr Marcin Stefaniak ze szczecińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.
- Same tezy tej książki nie są niczym szczególnym. Dla mnie większą symbolikę ma to, że w pewnym sensie kończy się rozliczenie II wojny światowej. To jest jeden z symboli końca tego rozliczenia - komentuje Stefaniak.
Nie samej lektury powinniśmy się obawiać, a źle przygotowanego wydania - uważa dr Paweł Migdalski z Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Najszybciej zrobią to wydawnictwa, które absolutnie nie mają doświadczenia w wydawaniu prac naukowych. A już krytycznych i porządnych edytorsko wydawnictw to już w ogóle - komentuje Migdalski.
Wydanie "Mein Kampf" jest możliwe, bo w 2016 wygasają prawa autorskie do książki.
Do tej pory prawa do niej mają na wyłączność władze Bawarii, które zablokowały publikację "Mein Kampf".
- Przygotowano dwa tomy tej publikacji, w sumie ma ona liczyć prawie dwa tysiące stron i ma ponad 3700 przypisów. Można powiedzieć, że do każdego zdania tej publikacji dołączony jest przypis - wyjaśnia Ruchniewicz.
Wydanie książki nie oznacza, że Niemcy nagle odkryją idee hitleryzmu, bo tezy zawarte w "Mein Kampf" od lat są znane i dostępne w wielu innych publikacjach dostępnych na rynku - dodaje dr Marcin Stefaniak ze szczecińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.
- Same tezy tej książki nie są niczym szczególnym. Dla mnie większą symbolikę ma to, że w pewnym sensie kończy się rozliczenie II wojny światowej. To jest jeden z symboli końca tego rozliczenia - komentuje Stefaniak.
Nie samej lektury powinniśmy się obawiać, a źle przygotowanego wydania - uważa dr Paweł Migdalski z Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Najszybciej zrobią to wydawnictwa, które absolutnie nie mają doświadczenia w wydawaniu prac naukowych. A już krytycznych i porządnych edytorsko wydawnictw to już w ogóle - komentuje Migdalski.
Wydanie "Mein Kampf" jest możliwe, bo w 2016 wygasają prawa autorskie do książki.
Do tej pory prawa do niej mają na wyłączność władze Bawarii, które zablokowały publikację "Mein Kampf".
Będzie to opracowanie naukowe, opatrzone szerokim komentarzem - mówił w magazynie "Radio Szczecin na wieczór" dyrektor Centrum Willego Brandta we Wrocławiu, prof. Krzysztof Ruchniewicz.
Wydanie książki nie oznacza, że Niemcy nagle odkryją idee hitleryzmu, bo tezy zawarte w "Mein Kampf" od lat są znane i dostępne w wielu innych publikacjach dostępnych na rynku - dodaje dr Marcin Stefaniak ze szczecińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

Radio Szczecin