Nawet 10 lat więzienia grozi mężczyźnie, który włamał się do posiadłości ministra ochrony środowiska w Tucznie niedaleko Wałcza i wyniósł z pomieszczeń gospodarczych poroża warte 13 tysięcy zł. Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę.
Kilka godzin po zgłoszeniu sprawy złodziej był już w rękach policji, a łup odnaleziono w krzakach niedaleko posiadłości. W czwartek 43-latek usłyszał zarzut włamania z kradzieżą. Sam minister Jan Szyszko komentował, że mogła być to próba jego zastraszenia.
43-letni zatrzymany w trakcie przesłuchania przyznał się do winy i tłumaczył, że działał sam. - Ten człowiek w przeszłości był już karany m.in. za przestępstwa przeciwko mieniu, czyli kradzieże i włamania. Nie ma stałego miejsca zamieszkania. Jest dobrze znany wałeckim policjantom - informuje rzecznik zachodniopomorskiej policji Przemysław Kimon.
Problemy w związku z włamaniem może mieć też minister. Profesor Jan Szyszko nie wpisał do oświadczenia majątkowego poroży wartych 13 tysięcy złotych, choć zgodnie z przepisami trzeba wpisać każde mienie ruchome warte więcej niż 10 tysięcy. Za zatajenie majątku grozi pięć lat więzienia.
43-letni zatrzymany w trakcie przesłuchania przyznał się do winy i tłumaczył, że działał sam. - Ten człowiek w przeszłości był już karany m.in. za przestępstwa przeciwko mieniu, czyli kradzieże i włamania. Nie ma stałego miejsca zamieszkania. Jest dobrze znany wałeckim policjantom - informuje rzecznik zachodniopomorskiej policji Przemysław Kimon.
Problemy w związku z włamaniem może mieć też minister. Profesor Jan Szyszko nie wpisał do oświadczenia majątkowego poroży wartych 13 tysięcy złotych, choć zgodnie z przepisami trzeba wpisać każde mienie ruchome warte więcej niż 10 tysięcy. Za zatajenie majątku grozi pięć lat więzienia.

Radio Szczecin