63-letni Jerzy Falkowski jest najstarszym piłkarzem w Zachodniopomorskiem, a z piłką związany jest od ponad pół wieku.
Gra na pozycji bramkarza w klubie regionalnej ligi okręgowej Ehrle Dobra Szczecińska. I to od niego zawsze trener drużyny Maciej Pawlik rozpoczyna ustalanie wyjściowego składu.
- Są młodsi zawodnicy, ale stawiam na lepszego - tłumaczy trener.
Falkowski swoją przygodę z piłką zaczął w wieku 11 lat w Świcie Skolwin. Później grał m.in w Błękitnych Stargard, Stali Stocznia, a także w Chicago Garfield. Tam spotkał się w meczach polonijnej ligi m.in. z obecnym trenerem kadry Polski Adamem Nawałką.
- Zawsze prowadziłem sportowy tryb życia - mówi Falkowski.
Na boisku nie odniósł nigdy żadnej kontuzji. Przez cały okres gry miał tylko jedną.
- Po prostu spadłem z drabiny i wykręciłem staw kolanowy - opowiada 63-letni bramkarz.
W tak długiej karierze nie obeszło się też bez kiksów. W 1987 roku kiedy ze Stalą Stocznia walczył o awans do II ligi wrzucił sobie piłkę do bramki. Wyglądało to podobnie do najsłynniejszego samobója Janusza Jojki i zrobił to tydzień przed nim.
- Chciałem podać do kolegi, a przy nim było dwóch zawodników. Wstrzymałem rękę i piłka wpadła do bramki. Mam to nawet nagrane na kasecie - opowiada Falkowski.
Ile jeszcze da radę grać? - Będę grał do stu lat, a później zobaczę co dalej.
Dodajmy, że drugi bramkarz Ehrle mógłby być wnuczkiem pana Jurka, bo ma 16 lat.
- Są młodsi zawodnicy, ale stawiam na lepszego - tłumaczy trener.
Falkowski swoją przygodę z piłką zaczął w wieku 11 lat w Świcie Skolwin. Później grał m.in w Błękitnych Stargard, Stali Stocznia, a także w Chicago Garfield. Tam spotkał się w meczach polonijnej ligi m.in. z obecnym trenerem kadry Polski Adamem Nawałką.
- Zawsze prowadziłem sportowy tryb życia - mówi Falkowski.
Na boisku nie odniósł nigdy żadnej kontuzji. Przez cały okres gry miał tylko jedną.
- Po prostu spadłem z drabiny i wykręciłem staw kolanowy - opowiada 63-letni bramkarz.
W tak długiej karierze nie obeszło się też bez kiksów. W 1987 roku kiedy ze Stalą Stocznia walczył o awans do II ligi wrzucił sobie piłkę do bramki. Wyglądało to podobnie do najsłynniejszego samobója Janusza Jojki i zrobił to tydzień przed nim.
- Chciałem podać do kolegi, a przy nim było dwóch zawodników. Wstrzymałem rękę i piłka wpadła do bramki. Mam to nawet nagrane na kasecie - opowiada Falkowski.
Ile jeszcze da radę grać? - Będę grał do stu lat, a później zobaczę co dalej.
Dodajmy, że drugi bramkarz Ehrle mógłby być wnuczkiem pana Jurka, bo ma 16 lat.

Radio Szczecin