Tyle w ciągu ostatnich kilku lat musiał wypłacić Uniwersytet Szczeciński - wylicza uczelniana Solidarność. To roszczenia dla pracowników uniwersytetu, z którymi władze US wchodziły w spory sadowe.
By zapobiec podobnym incydentom w przyszłości związkowcy złożyli wniosek o powołanie "Komisji pojednawczej". Pismo do władz uczelni wpłynęło ponad pół roku temu - odpowiedzi do dziś nie ma.
Tymczasem Uniwersytet Szczeciński przegrał w sądzie kolejną sprawę. Według doktora psychologii Bazylego Barana uczelnia niezgodnie z prawem pominęła go przy przyznawaniu podwyżek. Naukowiec domaga się wypłaty sześciu tysięcy złotych.
Sąd pierwszej instancji przyznał mu rację - wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Solidarność podaje też przykłady bezprawnego zwolnienia Izabeli Gawłowicz oraz dyskryminacji płacowej wobec Gabrieli Chojnackiej. To tylko niektóre ze spraw o których związkowcom wiadomo - zaznacza przewodniczący Uniwersyteckiej Solidarności Sebastian Sahajdak i dodaje, że konflikty w sądzie nikomu nie służą.
- Po co kolejne przegrane sprawy w sądach pracy przez Uniwersytet Szczeciński - podkreśla Sahajdak.
Mogłaby temu zapobiec Komisja Pojednawcza - dodaje przewodniczący. Dlaczego uczelnia nie reaguje na propozycje związkowców? Na to pytanie rektor Uniwersytetu Szczecińskiego profesor Edward Włodarczyk nie chciał nam dziś odpowiedzieć. Podkreślił jedynie, że nie będzie tego komentował.
Komisje pojednawcze działają m.in. na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym czy Uniwersytcie Łódzkim.
Tymczasem Uniwersytet Szczeciński przegrał w sądzie kolejną sprawę. Według doktora psychologii Bazylego Barana uczelnia niezgodnie z prawem pominęła go przy przyznawaniu podwyżek. Naukowiec domaga się wypłaty sześciu tysięcy złotych.
Sąd pierwszej instancji przyznał mu rację - wyrok nie jest jeszcze prawomocny. Solidarność podaje też przykłady bezprawnego zwolnienia Izabeli Gawłowicz oraz dyskryminacji płacowej wobec Gabrieli Chojnackiej. To tylko niektóre ze spraw o których związkowcom wiadomo - zaznacza przewodniczący Uniwersyteckiej Solidarności Sebastian Sahajdak i dodaje, że konflikty w sądzie nikomu nie służą.
- Po co kolejne przegrane sprawy w sądach pracy przez Uniwersytet Szczeciński - podkreśla Sahajdak.
Mogłaby temu zapobiec Komisja Pojednawcza - dodaje przewodniczący. Dlaczego uczelnia nie reaguje na propozycje związkowców? Na to pytanie rektor Uniwersytetu Szczecińskiego profesor Edward Włodarczyk nie chciał nam dziś odpowiedzieć. Podkreślił jedynie, że nie będzie tego komentował.
Komisje pojednawcze działają m.in. na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym czy Uniwersytcie Łódzkim.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Ja mam tylko jedno pytanie do czego na uczelni są potrzebne związki zawodowe? 3/4 tzw. kadry naukowej nadaje się tylko do zwolnienia! Gdyż nie prezentuje sobą żadnego poziomu... więcej potrafią nauczyciele w Szczecińskich Technikach niż Ci tzw. naukowcy.
Uniwersytet zatrudnia ponad 2 tys. pracowników. Ci, zgodnie z prawem, mogą należeć do związków zawodowych. Nic w tym nadzwyczajnego. Jak widać, po wysokości odszkodowań, należy zwrócić uwagę na poziom zarządzania uczelnią. Uniwersytetem zarządzają, nie związki zawodowe, tylko profesorowie. Grupa w Polsce szczególnie uprzywilejowana. Odpowiada też za kierunki rozwoju uczelni. Najwidoczniej w naszym kraju jest przyzwolenie na łamanie prawa, niszczenie czyjegoś życia zawodowego, marnowania środków publicznych, czy wreszcie brak odpowiedzi na propozycję powołania komisji pojednawczej. Jak w takim środowisku mówić o rozwoju nauki, szkolnictwa wyższego, czy Szczecina?

Radio Szczecin