Policyjny pościg za byłą sędzią na ulicach Szczecina. Jak donosi portal wPolityce.pl Aneta M. po zatrzymaniu zamknęła się w aucie i zasłoniła immunitetem sędziego. Na miejsce przybyła wiceprezes Sądu Okręgowego w Szczecinie.
Wiemy, że zatrzymana sędzia w stanie spoczynku nie poddała się badaniom na obecność alkoholu i narkotyków we krwi. Policja odmawia komentarza w tej sprawie, a rzecznik sądu twierdzi, że zatrzymana sędzia jest ciężko chora.
Rzecznik prasowy sądu apelacyjnego Janusz Jaromin, opierając się na notatkach policyjnych, do których nie mieliśmy dostępu, twierdzi, że wiceprezes sądu pomogła policjantom, dzięki czemu zatrzymana trafiła do szpitala na konsultację psychiatryczną.
- Nikt nie stwierdził nawet, że mamy do czynienia z jakimkolwiek alkoholem - podkreśla Janusz Jaromin.
Spytaliśmy, dlaczego policjanci nie mogli zbadać zatrzymanej.
- Przewieziona do szpitala odmówiła badań - zauważył rzecznik sądu.
Indagowany przez dziennikarza Radia Szczecin: "Dlaczego pan twierdził, że nie ma podstaw, by podejrzewać, że była pod wpływem alkoholu, skoro słyszymy, że nie zgodziła się na jakiekolwiek badania?" Janusz Jaromin odpiera: - Nie widzę sprzeczności w tym, co powiedziałem. Twierdzę od początku, że całe zachowanie należy analizować pod kątem jej poważnej choroby.
Według Janusza Jaromina, sugestie, że zatrzymana sędzia w stanie spoczynku mogła być pod wpływem narkotyków czy alkoholu, są, "oburzające".
Według portalu wPolityce.pl, do sytuacji doszło 21 lutego na jednym ze szczecińskich rond. Patrolujący policjanci zauważyli auto, które zatrzymało się na środku jezdni, a gdy próbowali interweniować, sędzia zaczęła uciekać.
Rzecznik prasowy sądu apelacyjnego Janusz Jaromin, opierając się na notatkach policyjnych, do których nie mieliśmy dostępu, twierdzi, że wiceprezes sądu pomogła policjantom, dzięki czemu zatrzymana trafiła do szpitala na konsultację psychiatryczną.
- Nikt nie stwierdził nawet, że mamy do czynienia z jakimkolwiek alkoholem - podkreśla Janusz Jaromin.
Spytaliśmy, dlaczego policjanci nie mogli zbadać zatrzymanej.
- Przewieziona do szpitala odmówiła badań - zauważył rzecznik sądu.
Indagowany przez dziennikarza Radia Szczecin: "Dlaczego pan twierdził, że nie ma podstaw, by podejrzewać, że była pod wpływem alkoholu, skoro słyszymy, że nie zgodziła się na jakiekolwiek badania?" Janusz Jaromin odpiera: - Nie widzę sprzeczności w tym, co powiedziałem. Twierdzę od początku, że całe zachowanie należy analizować pod kątem jej poważnej choroby.
Według Janusza Jaromina, sugestie, że zatrzymana sędzia w stanie spoczynku mogła być pod wpływem narkotyków czy alkoholu, są, "oburzające".
Według portalu wPolityce.pl, do sytuacji doszło 21 lutego na jednym ze szczecińskich rond. Patrolujący policjanci zauważyli auto, które zatrzymało się na środku jezdni, a gdy próbowali interweniować, sędzia zaczęła uciekać.
Dodaj komentarz 3 komentarze
PiSowskiej nagonki na sędziów ciąg dalszy. To już staje się nudne. To może pogadamy o księżach-pedofilach?
Juz sie odezwaly glosy prawdziwej kasty.goracym zelaem wypalic ja trzeba!a moze o lewicowo-liberalnych dewiatantach porozwamiamy lubujacych sie w kazirodztwie jak byly palikociarz pewien prof H.z Krakowa?
Trzeba rozmawiać o każdej patologii. Zarówno o pedofilach, jak i pozwalającym sobie na zbyt wiele sędziach - karygodne zachowania należy potępiać niezależnie od politycznej przynależności ich sprawców. Atakowanie przeciwnej strony jest niczym innym, jak rozmydlaniem sprawy.

Radio Szczecin
