Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

List odnaleziony w Goleniowie. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
List odnaleziony w Goleniowie. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
Właściciele domu, w którym znaleziono list. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
Właściciele domu, w którym znaleziono list. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
List był zamurowany w ścianie domu przy ulicy Żeromskiego. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
List był zamurowany w ścianie domu przy ulicy Żeromskiego. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
List był ukryty w butelce. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
List był ukryty w butelce. Fot. Radosław Jaczmiński [Radio Szczecin]
Marcin Łaźniak, jeden z autorów listu. Fot. Archiwum Marka Fredrychowicz.
Marcin Łaźniak, jeden z autorów listu. Fot. Archiwum Marka Fredrychowicz.
„Na niezatartą pamięć pozostawiają po sobie ten skromny świstek papieru byli niewolnicy, którzy pracowali u Ernsta Schwedego w Gollnow (zduna) i postawili sami własnemi rękoma ten gliniany dom, przez okres 9-ciu dni” - tak zaczyna się list odnaleziony w Goleniowie.
Zamurowany w ścianie domu przy ulicy Żeromskiego przetrwał w stanie nienaruszonym przez 71 lat. Ukryty był w butelce po niemieckim piwie. Znalazła go właścicielka budynku, Beata Nawrot.

- Podświadomość mówiła nam, żeby ten dom rozbierać własnoręcznie, cała rodzina przy tym pracowała, cegła po cegle, dachówka po dachówce, deska po desce. Ściany były gliniane, w jednej z nich znaleźliśmy butelkę i list. To było ogromne zaskoczenie i ogromne emocje – relacjonuje Beata Nawrot.

Udało się porozmawiać z wnukiem jednego z robotników. Jak mówi Marek Fredrychowicz, jego dziadek związany był z Goleniowem, mieszkał w nim do śmierci w 1986 roku.

- Jego rodzice zostawili go w Kaliszu, wyjechali do Paryża, zabrali jego młodszego brata. Mieli wrócić, ale nie wrócili. Dziadek z Kalisza jeszcze przed wojną przyjechał do Goleniowa. Później jako niewolnik pracował u Niemców – wspomina Marek Fredrychowicz.

Znaleziska trafiły już do zbiorów Goleniowskiego Ośrodka Dokumentacji Dziejów Ziemi Goleniowskiej "Żółty Domek".
Beata Nawrot: - Podświadomość mówiła nam, żeby ten dom rozbierać własnoręcznie, cała rodzina przy tym pracowała, cegła po cegle, dachówka po dachówce, deska po desce. Ściany były gliniane, w jednej z nich znaleźliśmy butelkę i list. To było ogromne zaskoc
Marek Fredrychowicz: - Jego rodzice zostawili go w Kaliszu, wyjechali do Paryża, zabrali jego młodszego brata. Mieli wrócić, ale nie wrócili. Dziadek z Kalisza jeszcze przed wojną przyjechał do Goleniowa. Później jako niewolnik pracował u Niemców.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty