Nie tylko gaszą pożary i pomagają przy wypadkach na drodze - strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Szczecinie w brawurowej akcji uratowali kociaka. Trzeba było kuć - w ruch poszły młotki i przecinaki! Zwierzak utkwił w kominie, cztery metry nad ziemią, w budynku jednej z firm na Prawobrzeżu.
Do zdarzenia doszło kilka dni temu - Ola Turkiewicz-Basiejko z koleżankami była w pracy i usłyszała przeraźliwe miauczenie.
- Poszłyśmy z koleżankami do magazynu i okazało się, że kotek nieszczęśliwie utkwił w kominie. Nie wiedziałyśmy co zrobić, więc pierwsza myśl: zadzwonić do straży pożarnej. To było wspaniałe, akcja była jak w filmach; taka, jak się widzi w telewizji! - oceniła Ola Turkiewicz-Basiejko.
Do akcji, wraz z kolegami przyjechał Radosław Bakun - w kominie, w którym utknął kot strażacy wykuli szczelinę, by wydobyć zwierzę.
- Usłyszeliśmy nawoływanie i pisk kota, aż się prosił, żeby go uwolnić, to była wysokość około trzech metrów. Nie było dostępu od dołu komina. Musieliśmy kuć. Ratownik włożył rękę, wyciągnął kotka, taki malutki, pstrokaty, spokojny... - ocenił strażak.
"Malutki, Pstrokaty, Spokojny" czeka w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami na nowy dom.
- Poszłyśmy z koleżankami do magazynu i okazało się, że kotek nieszczęśliwie utkwił w kominie. Nie wiedziałyśmy co zrobić, więc pierwsza myśl: zadzwonić do straży pożarnej. To było wspaniałe, akcja była jak w filmach; taka, jak się widzi w telewizji! - oceniła Ola Turkiewicz-Basiejko.
Do akcji, wraz z kolegami przyjechał Radosław Bakun - w kominie, w którym utknął kot strażacy wykuli szczelinę, by wydobyć zwierzę.
- Usłyszeliśmy nawoływanie i pisk kota, aż się prosił, żeby go uwolnić, to była wysokość około trzech metrów. Nie było dostępu od dołu komina. Musieliśmy kuć. Ratownik włożył rękę, wyciągnął kotka, taki malutki, pstrokaty, spokojny... - ocenił strażak.
"Malutki, Pstrokaty, Spokojny" czeka w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami na nowy dom.

Radio Szczecin