W piątek wyruszyli żukiem ze Szczecina, we wtorek dotarli nad Zatokę Biskajską. Czwórka przyjaciół ukończyła charytatywny rajd "Złombol". Na metę w miejscowości Noja dotarli o 6 rano, jako jedna z pierwszych załóg.
- Jechaliśmy 20 godzin na dobę. W Czechach nasz żuk nie chciał już podjeżdżać pod niektóre górki. Na początku myśleliśmy, że to z powodu nieszczelności układu paliwowego, a okazało się, że trzeba tylko wymienić filtr - opowiada Paweł. - Na trasie spotkaliśmy żuka z urwanym kołem. Niestety nie byliśmy w stanie pomóc tej ekipie, bo ani oni, ani my nie mieliśmy zapasowych szpilek. Niestety z tego co wiem, to auto miało wrócić na lawecie do Polski. Na metę dojechał kolejny drugi żuk, w którym prawdopodobnie poszedł wtryskiwacz. Tę część akurat mieliśmy i daliśmy ją chłopakom.
Załoga ze Szczecina zostanie w Kraju Basków do soboty. Potem wróci do Polski.
Charytatywny rajd "Złombol" odbył się po raz 11. W tym roku jego organizatorzy uzbierali ponad milion złotych, które przeznaczą na pomoc dla podopiecznych z domów dziecka.

Radio Szczecin