Szczeciński muzyk prosi o pomoc w odnalezieniu skradzionego instrumentu: Maciej Strycharczyk kilka dni temu w drodze na koncert zostawił klarnet schowany w czarnej walizce na przystanku przy ulicy Kołłątaja. Gdy przypomniał sobie o zgubie, było już za późno.
- Nie udało mi się dojechać do następnego przystanku, zorientowałem się, że zostawiłem instrument. Szybko popędziłem w stronę domu, w tym czasie zadzwoniłem do żony, przybiegła na przystanek, okazało się, że ktoś już zabrał instrument - relacjonuje Stocharczyk.
Muzykowi zależy na odzyskaniu ukochanego instrumentu, bo to rzadko spotykany model.
- Instrument, który mi ukradziono, jest dla mnie niezwykle cenny. W pierwszym momencie poczułem się, jakby ktoś mi serce ukradł. Bo instrument się wydmuchuje swój własny, dźwięk jest przedłużeniem oddechu grającego - tłumaczy artysta.
Strycharczykowi udało się ustalić, że zabrał go ubrany na czarno mężczyzna. Domniemany sprawca wsiadł o godz. 15.01 do ostatniego wagonu tramwaju nr 3 i odjechał w stronę centrum. ZDiTM jest w trakcie sprawdzania monitoringu, a sprawą zajmuje się już policja.
Osoby będące świadkami kradzieży lub mające informacje na temat zdarzenia prosimy o kontakt z panem Maciejem pod numerem telefonu 691 756 045.
Muzykowi zależy na odzyskaniu ukochanego instrumentu, bo to rzadko spotykany model.
- Instrument, który mi ukradziono, jest dla mnie niezwykle cenny. W pierwszym momencie poczułem się, jakby ktoś mi serce ukradł. Bo instrument się wydmuchuje swój własny, dźwięk jest przedłużeniem oddechu grającego - tłumaczy artysta.
Strycharczykowi udało się ustalić, że zabrał go ubrany na czarno mężczyzna. Domniemany sprawca wsiadł o godz. 15.01 do ostatniego wagonu tramwaju nr 3 i odjechał w stronę centrum. ZDiTM jest w trakcie sprawdzania monitoringu, a sprawą zajmuje się już policja.
Osoby będące świadkami kradzieży lub mające informacje na temat zdarzenia prosimy o kontakt z panem Maciejem pod numerem telefonu 691 756 045.
- Nie udało mi się dojechać do następnego przystanku, zorientowałem się, że zostawiłem instrument. Szybko popędziłem w stronę domu, w tym czasie zadzwoniłem do żony, przybiegła na przystanek, okazało się, że ktoś już zabrał instrument - relacjonuje Stocha
Dodaj komentarz 2 komentarze
Panie MACIEJU z tego co tu czytam to nikt tego urządzenia panu nie ukradł -zostało pozostawione na przystanku.....BĄDZMY DOBREJ MYSLI
A jednak to kradzież. Ktoś zabrał nie swoją rzecz i nigdzie nie zgłosił znalezienia, np. policja, radio itp.
To nie prawda, że "znalezione - nie kradzione". To także kradzież i odpowiedzialność jak za kradzież.

Radio Szczecin