Zapisują się na operacje, choć ich nie potrzebują - tak wynika z podsumowania roku przez zachodniopomorski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.
Przez to ze świadczeń w odpowiednim terminie nie mogą skorzystać pacjenci, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy. Chodzi o pacjentów, którzy mieli wyznaczoną datę zabiegu, ale z niego zrezygnowali, często nie informując o tym w szpitalach czy poradniach.
Dla przykładu, przez 11 miesięcy ubiegłego roku z operacji endoprotezoplastyki zrezygnowało ponad 700 oczekujących pacjentów, blisko 200 nie uprzedziło o tym.
Ze statystyk prowadzonych przez fundusz wynika, że sytuacja się minimalnie poprawia. Dla porównania, w roku 2016 takich pacjentów było 750, 33 procent z nich nie stawiło się w wyznaczonym terminie w szpitalu.
Rocznie przeprowadza się ponad 3,5 tysiąca takich operacji.
Dla przykładu, przez 11 miesięcy ubiegłego roku z operacji endoprotezoplastyki zrezygnowało ponad 700 oczekujących pacjentów, blisko 200 nie uprzedziło o tym.
Ze statystyk prowadzonych przez fundusz wynika, że sytuacja się minimalnie poprawia. Dla porównania, w roku 2016 takich pacjentów było 750, 33 procent z nich nie stawiło się w wyznaczonym terminie w szpitalu.
Rocznie przeprowadza się ponad 3,5 tysiąca takich operacji.
Dodaj komentarz 4 komentarze
Sprawa jest prosta - skoro rezerwują, nie wykorzystują, a wcześniej o tym nie informują, to należy obciążać ich kosztami pełnej operacji, bo przecież zespół lekarzy był w gotowości, a ktoś inny przez taką osobę musiał czekać dłużej.
Proszę spróbować dodzwonić się do jakiejkolwiek placówki służby zdrowia. Jest to zwykle wielogodzinne wiszenie na telefonie i słuchanie różnych radosnych sygnałów.
Człowiekowi, który rezygnuje z operacji nie zależy na informowaniu szpitala, więc nie będzie spędzał całego dnia na modleniu się do słuchawki.
Myślę, że właśnie trudny kontakt ze szpitalami jest głównym powodem braku informacji o rezygnacji z zabiegu.
a może tych 200 po prostu... NIE DOŻYŁO do zabiegu???
dzięki Dobrej Zmianie czas oczekiwania na endoprotezy wydłużył się do kilku lat!
Informacja z 2017r.:
"Według danych NFZ tylko w szpitalu przy Unii Lubelskiej, na endoprotezoplastykę stawu biodrowego zapisały się 253 osoby. 240 z nich, których stan określono na stabilny, na zabieg będzie musiało czekać średnio 2494 dni, czyli 6 lat i 8 miesięcy.
Dla 13 osób, których przypadek jest pilny, czas oczekiwania skróci się do 1615 dni"
Ciężko z zaświatów dodzwonić się do NFZ.....
czyż nie? ;)
Normalni ludzie nie czekają w kolejce na miejscu tylko jadą operować się tam, gdzie kolejka jest krótsza lub jej nie ma. Choćby do Czech. Rachunek, często niższy wysyła się do NFZ i mają dziękować, że pacjent sam rozwiązał problem i jeszcze dał zaoszczędzić. A czasem lepiej dopłacić kilka stówek i zrobić sobie operację na NFZ u niemców.

Radio Szczecin